Ja to nawet nie jestem taką łodzią rybacką, która płynie w stronę góry lodowej. Jak wiadomo z historii, nawet Titanic nie zmierzył się z górą lodową.
Śmiechy, śmiechami, ale właśnie widzę na moim oceanie górę. Jest zajefajnie piękna w tym co eksponuje nad poziomem wody, zanurzone ma jakieś milion ton zamarzniętych fekaliów. Góra się zbliża.
Dosyć przenośni. Trza się zmierzyć z rzeczywistością. Po wczorajszej nasiadówie Miszczu z Prezesem wysłali prezentację do USA. I dziś przyszedł mail w tej sprawie. No.... ja pierdziu!!!! Niefrasobliwość - delikatnie mówiąc, żeby nie powiedzieć głupota - jest wielka. Większa od mojej góry lodowej.
A panowie mają pomysł, że ja właśnie zostałam ich lodołamaczem z napędem atomowym i uratuję ich smętne tyłki przed... no właśnie, przed czym?
Kuźwa, zwana też kurą siwą. Odczuwam dyskomfort i chyba po raz pierwszy od bardzo dawna popełniam poważny wpis. Znaczy się przejęłam się.
Sereno e Jadąc do pracy, słuchałam włoskich standardów w wykonaniu Marka Torzewskiego. A dla was kobietki,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (15)
PS. no i się dorci słuchaj of course ;D