Obiecuję sobie pracować mniej i mniej i niby pracuję mniej a ciągle jest to dużo..
Od pewnego czasu pobolewa mnie kręgosłup, dolna jego część, w tym tygodniu ból nasila się z dnia na dzień... dziś czuję go na każdym kroku, jak siedzę nie dam rady wstać...a potem schylić...oj. i aj... a przecież pracować muszę... nie mogę zmniejszyć ilości pracy.. obiecałam coś moim bliskim.. chcę im zrobić piękny prezent na wakacje więc zmniejszenie ilości pracy nie wchodzi w grę... więc zaraz pędzę ćwiczyć.. bo w moim wieku nie wypada czuś się jak stara babcia:))
a poza tym od wczoraj ciągle dzwonią do mnie telefony.. wszyscy chcą ze mną współpracować.. odmówiłam dziś dwóm osobom.
Miałam w piatek jechać do wawy na zakupy, ale jednak nic z tego. Może za tydzień.
i chyba na razie nie mam na co czekać, bo ja zawyczaj czekam, na wyjazd, na wolne, na urodziny.. a teraz na nic. Postaram się cieszyć chwilą. Ale to dopiero w sobotę, bo na razie chwil braknie. Uciekam, bo czas nagli.
P.s. dyrekcja zgodziła się na moje szkolenie. Była miła i serdeczna.. uśmiechnięta.. oby tak było zawsze
niby spokojnie a tak boląco..
Przykre jest to, że docenia się ludzi dopiero po śmierci... Dlaczego nie złożyliśmy hołdu Prezydentowi za... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (2)