Tyle myśli kłębi mi się w głowie. Tyle rzeczy do zrobienia i życie. Ciągle to "życie" na dalszym planie a nie na pierwszym.
Przeraża mnie uciekający czas.. jak goni.. znów mnie dogonił, przegonił, a ja... ciągle stoję w miejscu.
Dziś najlepiej zrobiłby mi sen. Tak, uciec od wszystkiego, zasnąć, nie myśleć. Ostatnio przeszła mi przez głowę myśl, żeby się rozchorować tak poważnie, mieć wtedy prawo do leżenia, do nieudanego życia, do słabości, porażek.
Tak, chcę być słaba. Nie chcę grać. A gram.
Patrząc z perspektywy czasu, wiem, że jeszcze mnie ktoś pokocha, że jeszcze bedę szczęśliwa.. a jeśli nie.
Wszystkim dookoła się udaje tylko nie mi. I weź tu uwierz, że jeszcze mi się uda..
A z drugiej strony, czuję jak szamotam się z tym życiem. Chciałabym doskonałości, a przecież nigdy jej nie osiągnę i nawet gdyby niechcący udało mi się osiągnąć ten stan, to pewnie i tak byłabym nieszczęśliwa. Bo ja chyba nie umiem być szczęśliwa.
Chciałabym tylko mieć większe mieszkanie, dziecko, żeby pracy mi nigdy nie zbrakło. I tylko tyle i aż tyle. Na większe mieszkanie na razie nie mam szans. Mimo tyrania, nawet na konkretny kredyt mnie nie stać, z dzieckiem też nie tak łatwo.
Oj, szaro dziś. Wszędzie. A ja chyba stworzona jestem do tego, zeby się żalić.
Przykre jest to, że docenia się ludzi dopiero po śmierci... Dlaczego nie złożyliśmy hołdu Prezydentowi za... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (11)
Chorowanie - nie ma mowy...
Użalanie - tylko czasami...
Wiara - każdego dnia w nadmiarze.
Będzie życie, co zadyszki dostawać będzie, by Cię dogonić. Będzie dzieciątko, piękne i serce budujące. Będze miłość - spełniona.
Tylko wiara potrzebna.
Dużo sił Ci życzę i ściskam na dobranoc:))