Wczoraj świeciło słońce, i od razu chciało mi się żyć..
Dziś pochmurno, ledwo chodzę, to chyba nie kręgosłup tylko korzonki... nie wiem nie znam się, ale pupa mnie boli i nie dam rady się schylać i odczuwam mięśnie chodząc
Wczorajszy wieczór na urodzinach u koleżanki z pracy.. było jeszcze kilka... fajny dobrze się czuję w ich towarzystwie... tak normalnie.. nie ma żadnego wyścigu w dorabianiu się, w noszeniu najlepszych marek, żyją na podobnej stopie finansowej, tak samo jak ja tyrają na kilku etatach, nie są obrzydliwie bogate, nie mają bogatych tatusiów i wszystkiego dorobiły się ciężką pracą.
Lubię to.
A to porównanie to z taką grupą znajomych właściwie od strony męża. Dziewczyny zazwyczaj nie pracują, lub pozwalniały się z pracy po urodzeniu dziecka. Mają bogatych rodziców, od których wszystko dostały w prezencie, dom, samochód i jeszcze teraz co miesiąc dostają "kieszonkowe" w wysokości moich pensji. Jest taka jedna, właściwie się z nią wogóle nie kumpluję (na szczęście), która obnosi się ze swoim bogactwem, nie widząc tego, że bez tatusia to by nic nie znaczyła. Bo tatuś poprostu finansuje wszystko : ciuchy, meble, wyjazdy, rachunki, życie, a teraz buduje jej nowy dom. I ta jeszcze ma czelność, "wypowiadać" się o ubraniach innych. Niektóre z nich są bardzo sympatyczne, ale czasami nie rozumieją pewnych spraw. Tak jak ja np. tego, że młoda dziewczyna nie chce być "niezależna". Że już na starcie życia uzależnia się od rodziców i męża. Może nie na starcie ale przed 30ką. I tak żyją już od wielu lat.
W każdym razie ja lubię tą moją niezależność. Uwielbiam.
Miłej niedzieli ja idę wygrzewać się termoforem.
Przykre jest to, że docenia się ludzi dopiero po śmierci... Dlaczego nie złożyliśmy hołdu Prezydentowi za... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)
Biedne są osoby, które oceniają siebie lub innych przez zasobność swojej portmonetki, w jakikolwiek sposób zapełnionej.
A to, że ktoś ma bogatych rodziców - pozazdrościć. Tylko szkoda, że rodzice oprócz pieniędzy nie przekazali ważnych wartości moralnych i wychowawczych. Widać sami ich nie mieli.
Pozdrawiam niedzielnie. :-)