Czuję się dziś jak balon, wielki, ogromny balon przepełniony powietrzem.. wystarczy mała szpilka, małe ukucie i pęknę... Już niewiele mi brakuje.
Wczorajszy dzień spędziłam u babci. Opadły mi ręce jak mój mi powiedział, że zapisuje sobie wszystko co kupuje do jedzenia... na prosbę dołozenia do rachunków zarządał ich przedstawienia... no tak bo pewnie chcę go oszukać na złotówkę a może nie daj boże na dwa!!! Powiedziałam, że nie chcę od niego pieniedzy, że nie bedę przez całe życie rozliczać się z nim. Stwierdził, że trzęsę się za pieniedzmi. No tak ze sojej wady zrobił moją.
Miałam na 9. Wstałam, zrobiłam wokół siebie. Pranie, zmywanie, oprzątnięcie domu, kosz, on wstał, pościeliłam po nim łożko. chciałam,żeby było czysto, bo tak lubię. Poprosiłam tylko, żeby obrał ziemniaki.
W pracy, koleżanka : Wiesz coś marnie ostatnio wyglądasz. ( Wiem, schudłam 2kg, a przy mojej wadze to strasznie dużo.) Powiedziałam jej, że zastanawiam się nad rozwodem. Dała mi namiary na adwokata, który rozwiódł inną naszą koleżnkę w pracy. Zadzwoniłam. Mam nadzieję, że nie odwołam wizyty.
Kolejny new : szykuje się redukcja mojego etatu. Zalała mnie fala gorąca. Pomyślałam, że więcej nie zniosę. W domu źle, w pracy źle. Załamka.
Wróciłam do domu, ziemniaków brak, on na komputerze. Nie miał czasu. W domu wstępny bałagan. Wrzuciłam frytki żeby coś zjeść bo byłam bez śniadania. Jem te frytki a on mnie pyta dlaczego mu nie zrobiłam ?
Do kolejnej pracy. W drodze telefon do koleżanki. Różowo u niej Nie nie zazdroszczę tylko jest mi przykro, że u mnie ...
Wróciłam. Standardowo telefon do mamy. Moja przyjaciółka. Do dziś ?
Powiedziałam jej mniej więcej o moim dniu. A ona zaczęła krzyczeć że ją denerwuję, że zaraz się rozchoruję. Powiedziałam, że nie chcę się rozchorować i że dbam o siebie. A ona zaraz, żeby odwołać wyjazd, który zaplanowałam. (Wy najełam na tydzień wakacji mieszkanie w Sopocie, gdzie miałam zabrać ją brata i ojczyma, bo oni nigdzie nie byli i ja pokrywam koszty wszystkiego). Mówię mamo, ja nie mówię, że nie mam pieniędzy tylko jestem zestresowana sytuacją.. A ona dalej, ze ja ją na siłę chcę uszczęśliwić, że ojczymowi też nie pasuje, że marudzi, że każdy ma swoje plany... Ja mówię mamo, ale to mają być dla was wakacje i przede wszystkim dla mojego brata który uwielbia wodę i nigdy nie był nad morzem, żresztą moja mama też...
Oj skończyło się kłótnią... z tym wyjazdem to co jakiś czas. Wszystko było ustalone. Zgodziła się a teraz wymyśla. I ciągle niezadowolona. I mówi do mnie, że ona się źle czuje, że ja za wszystko płacę. Ale jak płaciłam za meble do kuchni, do pkoju, za płytki, panele.. to się źle nie czuła..
I tyle. A w balonie coraz pełniej !!!
A teraz komputer obwieścił : w treści występują zbyt długie wyrazy. Jakie ?
Przykre jest to, że docenia się ludzi dopiero po śmierci... Dlaczego nie złożyliśmy hołdu Prezydentowi za... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (12)
Czy On jest urzedem skarbowym, zeby sprawdzac twoje rachunki ... ?
Nie daj sie.
A.
Niedobry czas zawsze minie. Jeśli mogę Ci poradzić, zrób sobie listę tych złych wydarzeń i... wyrzuć ja do kosza. Ważne jest Twoje samopoczucie - nie daj się manipulować swoim bliskim.
Rozwód to smutna konieczność - tylko konieczność ale skrytym skapcożercom mówimy stanowcze "NIE". A może wysłać męża na zakupy!?
Rozumiem Twoich rodziców, bo ich mentalność jest bliska mojej: to, co kupuję swoim dzieciom nigdy nie jest w/g zbyt drogie, przeciwnie: cieszę się, że mogę to kupić i wywołać uśmiech na ich twarzach. Gdybym zaś to samo miała kupić sobie - to nie kupiłabym, bo za drogie.
Kiedy przysyłają mi zimą kwiaty na urodziny - jestem przeszczęśliwa, codziennie robię im zdjęcia rano i wieczorem, kamerą utrwalam ich piękno z moim osobistym zachwytem - jednym słowem jestem naprawdę szczęśliwa, ale...gdzieś tam na dnie mego serca robię im wyrzuty, że po co na mnie wydają pieniądze...
Tak samo jest z Twoimi Rodzicami. Na wakacje bierz ich siłą, na przymus.
Pozdrawiam. xoxoxoxo
Seniorita! Życie ma się jedno!
To jest Twoje życie, jak ci nie pasuje otoczenie (czyt. mąż), to może czas na zmiany? Zrób, tak, jak radzą dziewczyny, spójrz na siebie z boku, wyśpij się, odwiedź fryzjera, zmień kolor garderoby, obejrzyj komedię i bierz sprawy w swoje ręce!
Powodzenia! Wiara w sukces potrafi uczynić cuda.