Dzisiaj się zwalniam z myślenia. Są takie dni, kiedy wsiadam w pociąg tylko po to, żeby przejechać swoje ciało z punktu A do punktu B. I na nic wszystkie przestrzenie i krajobrazy. I ludzie, którzy nagle tłoczą się nad moja głową, jak stare ciotki nad noworodkiem. I palce we mnie wbijają, jak w ciasto naleśnikowe, żeby sprawdzić, czy gęstość jest odpowiednia. Nie jestem odpowiednia.
Nigdy nie byłam, zawsze będę chciała.
Dziś jestem pustą puszką na monety, za które pomacham rękami, ukłonię się i uśmiechnę. Dziś w puszce zatkał się otworek, nie połyka monet, nie chce się uśmiechać. Możesz walić, stukać, kląć, możesz mi deformować blaszany kręgosłup. Dziś jestem nic nie warta. Nie zaśpiewam.
Dziś jestem posążkiem woskowym i jadę, jak atrapa człowieka. Zajmuję przestrzeń pociągu, jako jego fragment, nie użytkownik. Jak nalepka: miejsce dla inwalidów. Symbolizuję jedynie coś, czym nie jestem. Anonsuję jakieś być może, które ośmieli się kiedyś być. Może. Na jakimś odcinku, który akurat tobie nie będzie pasował, na jakąś chwilę może, kiedy wszyscy będą odwróceni. Na jakiś kawałek, na który nikt nie czeka.
Czekam na swoje istnienie. Dziś.
Nie szykuję skrzydełek, włosów nie poprawiam, nie naoliwiam słów. Mam ręce złożone na kolanach, nogi w wełnianych rajstopach, które marszczą się w okolicach kostki, oczy spuszczone. Niczego nie gram, nie udaje, dziś wyściełałam sobą krzesło, jak starym materiałem. Odpoczywam od istnienia, którego nie mam jeszcze, ale które już swoim ciężarem mnie przygniata i wzrok mój spuszcza pod nogi, na te kroki, które dopiero postawię. Może.
Jestem zmęczona. Dziś.
Dźwiękiem wyrazów, z których tylko dźwięk się wydobywa, bez obrazów. Kartkami książek, na których codziennie są te same litery, powielone na każdej stronie w jednakowym układzie. Zdaniami, które zaczynają się już kropką, bo od początku niosą koniec, na rękach, o ironio, niczym sól i chleb dla młodej pary. I tą bielizną ludzkich ciał, na wierzchu noszoną na pokaz, w tandetnych czarnych koronkach na kabaretowej czerwieni. Dziś tak wygląda wnętrze człowieka.
Dziś w mojej świadomości nie odbija się żaden obraz, ani cudzy ani własny. Dziś nie gram i nie jestem. Nie jestem dziś ani prezentem ani pustym opakowaniem. Dziś jest „nie”. Dziś omija mnie rzeka, nie ogarnia mnie nawet zasięg jej wzroku.
Nie wrzucaj już monet i przestań mną potrząsać.
Dziś nic z tego nie będzie.
A kiedy miejsca na świecie nie znajduje i zbyt grząski grunt pod stopą, na wyciągniecie choćby o jedną minutę... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze