A kiedy miejsca na świecie nie znajduje i zbyt grząski grunt pod stopą, na wyciągniecie choćby o jedną minutę do przodu, nie może jej niczego obiecać, nawet małej, złudnej chwili w pionie, kiedy zapada się, znika i rozmywa, puka wówczas do głów cudzych, oczami, jak palcem wskazującym kiwa, i jak Baba Jaga obiecuje pierniki. Za chwilę schronienia. Na ganku jakichś myśli cicho osuwa się w kucki, żeby nie przeszkadzać zbytnio. I to kwiatem jest, to trawą, to piaskiem naniesionym czytaj więcej »
Wieczory, welony dnia ciągnące się niespiesznie. Są jak pociągi, przejściowe korytarze między bańkami życia. Otwarte przestrzenie, nieumeblowane, pełne zakamarków, zakrętów, obcych słów zdarzeń z pogranicza prawdy i ludzi z innych światów. Wieczorem najsztywniejsza lina w wąski łuk się zagina a deski wiążą się w pętelki. Wszystko jest możliwe. Myśli wyskakują z pędzących samochodów i tańczą beztrosko na łące wyobraźni w rytm własnych melodii. Wiec czytaj więcej »
Nie, nie zamierzam pisać o filmie, poniekąd całkiem niezłym. Choć tak naprawdę to, co zamierzam, jest w jakimś sensie filmem, kręconym pod słońce lub w mroku, bez dodatkowego oświetlenia. Kiedy byłam mała, zdawało mi się, że świat istnieje tylko wówczas, gdy mam otwarte oczy. Kiedy je zamykam, na ten ułamek sekundy, żeby mrugnąć, żeby zmagazynować zebrane obrazy, świat znika. Wszystkie małe cząsteczki, z których składa się przestrzeń, jak na dźwięk dzwonka w szkole, uciekają z korytarz czytaj więcej »
Dzisiaj się zwalniam z myślenia. Są takie dni, kiedy wsiadam w pociąg tylko po to, żeby przejechać swoje ciało z punktu A do punktu B. I na nic wszystkie przestrzenie i krajobrazy. I ludzie, którzy nagle tłoczą się nad moja głową, jak stare ciotki nad noworodkiem. I palce we mnie wbijają, jak w ciasto naleśnikowe, żeby sprawdzić, czy gęstość jest odpowiednia. Nie jestem odpowiednia. Nigdy nie byłam, zawsze będę chciała. Dziś jestem pustą puszką na monety, za które pomacha czytaj więcej »
O czym to ja chciałam? No tak, zasiadam czasem nad kartką papieru ( tak, wciąż jeszcze nad kartką, nigdy nie mogę doczekać się swojej kolejki do komputera), pochylam swoje zastygłe palce, jak do modlitwy je składam i niczym paciorek, chciałabym kilka stron odmówić. Słowa jednak nie przylegają do siebie, jakby były z innych układanek. I cóż zrobić? Kiedy moje ręce aż się trzęsą, żeby po paciorkach zdań się ślizgać, zdrowaśki akapitów odmieniać, rozdziałami, do epilogu brzmiącego czytaj więcej »
Mój pokój. Nad tym zaimkiem to się zamyślam. Bo co niby w tym życiu jest moje? Co do mnie należy? Życie, kroki, ręce, nogi, wola? Czy na pewno? Na ile moje to wszystko, a na ile wyuczone? W trybik jakiś wepchnięte, w utarte ścieżki, schematy, w miejsca swoje przeznaczone, jak śrubeczki z nakładkami, dla których przygotowano otwory o stosownych rozmiarach. Czy to wszystko nie zaczyna się w pokoju? W niby „moim” pokoju? Czy ten pokój jest mój? Czy tylko mnie przeznaczony? J czytaj więcej »
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.