tyle miałam planów na ten wieczór, tymczasem....
dziś czwartek, więc spodziewałam się, ze będzie angielski do zrobienia z szefową, która chodzi do szkoły językowej, a ja jej udzielam dodatkowych korepetycji w czasie pracy. odrabiamy zadanie domowe, tłumaczymy teksty, zdania, etc. oczywiście za darmo.
kiedy jednak przyszła do pracy powiedziała coś, przez co teraz kwitnę w kuchni. oświadczyła ze mam zrobic sałatkę da jej corki, ktora na weekend przyjechała do domu i bardzo ma ochote na tą, która nota bene też kiedyś dla niej robiłam...
powedziałam ze jade do opola po pracy wiec nie dam rady. obiecałam adaisiowi "kurczaka małego"...
więć kazała mi się zwolnić dwie godziny szybciej. jakby to miało mi wynagrodzić kilkugodzinna prace kulinarną...
musiałam przecież jeszcze skłądniki kupic i załatwić jej cos na poczcie.
a jej córcia sobie w tym czasie siedzi w domu i sie obija, jak znam życie.
wiec slęczę teraz nad tą sałatką, na która przepis kiedys Wam podałam.
ma byc w ilości maxi...
zarabiam 700zł
gdyby nie dodatkowe zlecenia to nie miałabym nawet na opłaty.
ja, niewyspana,samotna matka, nie mająca czasu dla dziecka, użalająca się nad stertą prasowania i kilkoma niewykonanymi zleceniami, zamiast robić coś dla siebie (np zaspokajac któraś z w/w potrzeb...) ZOSTAAM ZMOBBINGOWANA DO ZROBIENIA S-A-Ł-A-T-K-I
sił mi brak...
szukam pracy. bezskutecznie szukam pracy. mam dość siebie, dość decyzji, które podejmowałam w życiu, dość... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (6)