... czyli radośnie i beztrosko:)
Kondycja mi dopisuje i śmigałam po torze niczym torpeda. Ale na początku mały zonk powstał:) Wskoczyłam do basenu, przepłynęłam na drugą stronę, zatrzymałam sie i mój wzrok padł na dekolt - mój własny. I konsternacja, bo dekolt niemal do pasa... No przesadzam ale sutki już, już chciały objawić się światu:D Okazało się, że z kostiumu wyparowała lycra. Być może ze smutku, że od wakacji nie był uzywany. Musiałam sobie poradzić wiążąc supełki na ramiączkach.
A potem było już super. Pływaliśmy jak nakręceni, na najszybszym torze i samą mnie zdumiewało, ze nie mam zadyszki. Szwagier się śmiał, że powinniśmy zacząć regularnie pływać to w lato w triathlonie wystartujemy.
Dla odpoczynku parę razy zjechaliśmy w rurze i tu też było śmiechu bo jakoś nie mogłam prędkości nabrać. Dopiero M. pokazała mi technikę polegającą na tym, żeby zmniejszyć powierzchnię tarcia, czyli leżeć podpierając się tylko piętami i karkiem, a całe plecy i pupa w górze. I rzeczywiście od razu ślizgi mi lepiej wychodziły:)
Zaliczyliśmy też saunę i lodowaty prysznic potem. Czułam się jak młody bóg (bogini?)
Po basenie jakoś nikomu się nie chciało do domu wracać więc szwagier zaproponował, że możemy do niego na herbatkę pojechac. Z herbatki zrobiło się piwo, rozmowa nam tak fajnie szła, że ani się obejrzeliśmy jak się pierwsza w nocy zrobiła:) Pewnie moglibysmy dłużej siedzieć ale ja rano musiałam trzeźwa stawić się w pracy więc zażądałam odstawienia mnie do domu.
Weszłam cichutko, rozebrałam się i wsunęłam do łóżeczka. Miś się przebudził, otworzył oko, zerknął na zegarek i wymamrotał: "czyś ty oszalała? jak ty do pracy wstaniesz?"
Nie docenił mnie:D Wstałam i to nawet w niezłej kondycji:) Ale teraz juz niewyspanie daje znać o sobie:) A szwagie na gg pyta kiedy powtórkę robimy. Jak to kiedy? Jak najszybciej:D
Ogromną. Słowa wiary: że jestem silna, że wygram, że wytrwam, że podołam, że dam radę, że się nie... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (2)