Wyspaliśmy się z Misiem do 10.30:))) Dolce vita:)))) Śniadanko z gazetką a potem pojechaliśmy do marketu wydać te nieszczęsne bony. Całą drogę ciężko zastanawialismy sie co możemy sobie kupić za 100 zł. Ale oprócz piasku dla kota nic nam do głowy nie przychodziło. Piasek kupilismy a ja pomyslałam, że może zajrze na półki z bielizną. No i jak na zamówienie były 2 ładne staniczki. Przymierzyłam, obydwa dobre więc zdecydowałam, że biorę. Podliczyliśmy zakupy, wyszło że powinniśmy zaplacić 125 zł. W kasie pani podliczyła nas na 85 zł. My zaskoczeni, że może jak to w marketach bywa, złe ceny były nabite. A szkoda byłoby zapłacić bonami bo z nich reszty nie wydają. Wyraziłam głosno swe zdziwienie i kasjerka sprawdziła paragon. Okazało się, ze nie wbiła ceny jednego stanika. I tak to jest jak człowiek za uczciwy;) Byłabym parę złotych do przodu, a tak... :)))
W domku zajęlismy się przygotowywaniem sanek na sylwestra. Wytargalismy je z garażu, wyczyściliśmy i teraz stoją dumne za kanapą:) Trzeba by jutro je wypróbować:)))
Przed chwilą ugotowałam obiadek, zjedliśmy i Miś popędził do pracy. A ja mam jeszcze chwilkę relaksu i jadę do przyjaciółki na ploty:) Nie widziałysmy się juz chyba z półtora miesiąca. Będzie o czym gadać:)
No to idę sobie herbatke zrobić, przejrzę najnowsze "Zwierciadło" i znikam:)
Miłego dzionka:)))
Ogromną. Słowa wiary: że jestem silna, że wygram, że wytrwam, że podołam, że dam radę, że się nie... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)