Szukam swojego miejsca. Takiego internetowego - tyle już blogów za mną, tyle innych odkrywanych przestrzeni. Najpierw był blog.pl. Pamiętam zabawy ze zmianą grafiki co miesiąc albo wraz ze zmianą pory roku. To było jak wizyta u fryzjera - oczyszczające, taki rytuał przejścia. Zaczynanie ciągle od nowa. Potem długie dyskusje ze starym/byłym/nowym przyjacielem. Piszę ze slashem, bo tak to jakoś było z tą naszą znajomością/przyjaźnią, że właściwie to nie wiadomo, na jakim etapie jesteśmy teraz. Chyba na etapie powrotu do punktu wyjścia. Tylko to się chyba nie da po tych naszych wspólnych przejściach. Razem, potem po dwóch stronach barykady, teraz jakby razem znowu. Choć już inaczej. Tamten blog się skończył, kiedy wiekszość blogowo-realnych znajomych, którzy byli inspiracją do pisania zniknęło z blogosfery.
Potem był krótki romans z blox.pl, ale nie pasowało mi, że trzeba być zarejestrowanym użytkownikiem, zeby komentaować. I parę innych technicznych rzeczy mi nie pasowała...
Szukałam miejsca, gdzie można było tworzyć kategorie, tagować. Znalazłam w końcu wordpress. Tylko niestety tamten blog był związany z działalnością, którą rozczarowałam się bardzo. Znaczy tamte idee nadal są ważne i gdzieś we mnie. Ale nie cała otoczka politykowania, machania szabelką i udowadniania, kto jest madrzejszy, ważniejszy i kto ma władzę. I na tym ma polegać idealna demokracja. No cóż... Wczoraj okazało się, zę nie pamiętam hasła. I jakoś chyba nie chce mi się tworzyć nowego. Może to był jakiś znak?
Tutaj już kiedyś byłam. Zresztą korzystam ze starego konta. Tylko jakoś za dużo tego wszystkiego było. Może teraz? Może to jest właśnie ten moment? Wróciłam, bo właśnie mam chwilę dla siebie, komputer pod ręką i numer Pani z reklamą portalu. I jakoś tak mnie natchnęło, zeby sprawdzić tutejsze nowości. Wiec jestem.
Jest jeszcze moblog. www.noor.moblg.pl - moblog założony z inspiracji pewnymi zajęciami na studiach. Dla sprawdzenia, o co chodzi. I tak już zostało. Wciągnęła mnie zabawa w wysyłąnie zdjęć z telefonu do sieci i opatrywanie ich kótkim komentarzem.
Pewnie bedzie jeszcze jedno miejsce - gdzie będę pisać po angielsku (hiszpańsku?). Bo to taka forma komunikowania się z tą częścią moich przyjaciół, bliskich i życia, w której polski nie jest zrozumiały... Ale jeszcze nie wiem, gdzie to będzie.
Na razie jestem tutaj i mam nadzieję, że na dobre...
Nagle jakby czasu brak. I weny. I sił nie mam siedzieć przy komputerze i pisać notki na blogi. jeden, drugi,... więcej
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (1)