Wczoraj miałam energii tyle, co króliczek z reklamy duracella. Ten króliczek z reklamowaną bateryjką oczywiście. No i pytanie - co mozna zrobić z takim nadmiarem energii w piękny, słoneczny i wolny dzień? Oto odpowiedź:
1. Wstać o godzinie siódmej, zawieźć mamę na autobus i podjechać do sklepu. W sklepie kupiłam sobie parówki na śniadanie (bo tam mnie jakoś naszło) a do tego gazetki (nowa Pani i Zwierciadło). W ramach sprawiania sobie przyjemności - jeszcze ciastko ze wspaniałym kremem czekoladowym o wdzięcznej nazwie Pijany Izydor.
2. Wrócić do domu, zrobić sobie śniadanie z zieloną herbatą. A po śniadaniu kawkę (mam pyszną przywiezioną z Włoch), zjeść ciastko i przeglądnąć nową gazetę. Uwielbiam taką chwilę dla siebie...
3. Umyć okna - dziwne to u mnie, ale sprawiło mi przyjemność. Pewnie dlatego, że pogoda ładna, słoneczko świeciło. No i jeszcze muzyka, którą sobie puściłam. Królowały klimaty ukraińsko - bałkańskie.
4. Wyprasować stertę ubrań, która czekała na ten moment od... hohoho. Nienawidzę prasowania. To jedna z tych czynności, które wywołują we mnie dreszcze. Tymczasem wczoraj świetnie się bawiłam imitując przy desce do prasowania i żelazku ruchy tańca gypsy... Dobrze, że nikogo nie było w domu, bo ilość decybeli była zabójcza.
5. Stworzyć 24 okładki na notesiki. Mają to być prezenty dla moich fantastycznych kursantów. A przy okazji - takie robótki ręczne sprawiają mi ostatnio ogromną frajdę. Uwielbiam... Efekty widać na zdjęciu.
6. Uzupełnić konspekty - potrzebne do dokumentacji kursu. Jestem na czysto. No, może z wyjątkiem tych od moich ulubionych kolegów. Nie liczę, ze dostanę je szybko. Chociaż i tak pierwszy raz w życiu jestem z dokumentacją kursu na bieżąco... Aż jestem z siebie dumna.
7. Zrelaksować się przy popołudniowej kawie, wciśnięta w fotel. Przeglądałam raz jeszcze gazetki (nawet wysłałam SMS na konkurs!). Wyłaczyłąm telewizor, radio, otworzyłam okno. I słuchałam ćwierkania ptaków i cieszyłam się zapachem wiosny.
I znowu jest mi dobrze...
Nagle jakby czasu brak. I weny. I sił nie mam siedzieć przy komputerze i pisać notki na blogi. jeden, drugi,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (8)
chętnie zażyję to samo,bo czeka na mnie góra prasowania,którą sobie uskładałam..nawet nie wiem kiedy ??:/
A propos prasowania: mądre Amerykanki prawie nie prasują, niektóre nie mają żelazek w domach. I żyją. A ja jak sobie przypomnę te góry prasowania w Polsce, łącznie z p o ś c i e l ą !!!!, to dochodzę do wniosku, że najbardziej zapracowanymi kobietami na świecie są Polki.
xoxoxoxo
Pozdrawiam
A