Człowiek szepnął "Boże, przemów do mnie..."
i ptak zaśpiewał...
ale człowiek nie usłyszał go.
Człowiek krzyknął "Boże, przemów do mnie!..."
i grzmot przeciął niebiosa...
ale człowiek nie usłyszał.
Człowiek rozejrzał się wokół i powiedział
"Boże spraw, abym zobaczył Ciebie..."
i gwiazda zabłysła na niebie...
ale człowiek nie zauważył tego.
Wtedy człowiek wykrzyknął "Boże, pokaż mi cud..."
i narodziło się dziecko...
ale człowiek nie pojął tego.
Wtedy człowiek krzyknął w desperacji
"Boże, dotknij mnie i spraw abym poczuł Twoją obecność..."
i przyszedł Bóg, i dotknął człowieka...
...lecz człowiek odgonił motyla.
Judyta, 30 lipca 2004
Piękny wiersz, zaczerpniety z relacji Lucyny Szomburg. Tym wierszem wczoraj rozpoczęło się spotkanie w sali parafialnej w kościele Wojciecha w Zabrzu. Spotkanie, na którym pewnie nigdy bym się nie pojawiła, gdyby nie temat. Pan Wojtek pokazywał swoje zdjecia i opowiadał o swojej pielgrzymce drogą Camino de Santiago de Compostela.
Już jakiś czas temu wymyśliła mi się ta droga. I nie jest tajemnicą, że to za sprawą Paulo Coelho, który szlakowi poświęcił książkę "Pielgrzym". Ostatnio wpadłam na pomysł, że chciałabym drogę przejść. I potem, kilka dni później mama powiedziała o spotkaniu. Poszłyśmy i spotkanie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, ze chce pójść.
Nie, nie ze względów religijnych. Nie chcę odpustu zupełnego, który w przypadku pewnych okoliczności można taką pielgrzymką uzyskać. Z kościołem, katolickim w szczególności, ostatnio raczej mi nie po drodze. Zresztą ostatnio chyba nie po drodze mi z każda religią zinstytucjonalizowaną. To pewnie dlatego tak lubię to, co pisze Paulo Coelho. Bo nie ważne, w jaki sposób czci się Boga, czy codziennym różańcem, modlitwą w meczecie, zwrotem w stronę Ściany Płaczu, czy codzienną medytacją. Ważne jest, że odnalazło się swoją drogę do duchowego szczęścia i spokoju. Cokolwiek to oznacza. Wierzę, ze Bóg (jakkolwiek nazwany) jest. I że wie lepiej, co jest dla mnie dobre i w tym kierunku mnie poprowadzi. A sposób? Zestaw symboli i gestów? Nie ma znaczenia. W gruncie rzeczy we wszystkich wielkich religiach świata chodzi dokładnie o to samo, zmienia się forma, nie treść.
I dlatego w ankiecie na poczatku Camino w rubryce motywacja nei zaznaczę względów religijnych, ale raczej duchowe. Bo że droga, zwłaszcza tak daleka, ma wymiar duchowy jest dla mnie tak samo oczywiste, jak fakt, że Słońce świeci, a człowiek musi oddychać, żeby żyć.
Więc idę - decyzja zapadła. Jest nawet data - 2012 rok. Teraz trzeba się przygotować... Mamy z mamą taki plan, żeby zabrać jeszcze kilku naszych młodych przyjaciół. Dlatego dopiero za dwa lata...
Inshallah, czyli jeśli Bóg pozwoli...
* zdjęcie pochodzi ze strony www.ajaczytam.blox.pl
Nagle jakby czasu brak. I weny. I sił nie mam siedzieć przy komputerze i pisać notki na blogi. jeden, drugi,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze