Znalazłam swoje miejsce. Oprócz tego tutaj oczywiście. Odkryłam (na nowo) bloggera. I mam bloga na blogspocie. Tylko dlatego, ze wyszperałam tam dodatek - tłumacza strony. I oto mogę sobie napisać notkę po polsku, a każdy, kto chce, może sobie ja przetłumaczyć na dowolny jezyk. No, może prawie dowolny, bo urdu nie ma...
I tak się wciągnęłam w to bloggerowe serfowanie. Oglądam sobie różne blogi i dodaję co ciekawsze do obserwowanych. Ciekawe, ze większość blogów jest tematyczna. Nie takie pisanie pamiętnika o wszystkim, ale o: podróżach, warmińskich kapliczkach, rowerach, kwiatach, remontach i o czym tam jeszcze.
No cóż... zapewne różne są motywy pisania bloga. Albo - lepiej mówiąc - rozpoczęcia pisania bloga. To może być przeprowadzka, jakaś wyprawa, odnalezienie nowej pasji albo urodzenie dziecka.
Szczerze mówiąc tych ostatnich nie lubię. Pewnie dlatego, że nie mam włąsnych dzieci i nie potrafię zachwycać się nad każdym uśmiechem, nowym ząbkiem czy zjedzoną zupką malucha. Pewnie jeszcze do tego nie dojrzałam. Pewnie kiedyś...
Dzisiaj bawię się nawigując w necie, podróżując po zakątkach sieci. Odreagowują stresy związane z naszymi super przełożonymi i ich jeszcze bardziej super pomysłami. Jakaś paranoja... Ale trudno. Trzeba ugryźć się w jezyk i robić swoje. Choć ja mam ochotę powiedzieć tym paru kretynom (i kretynkom, zeby mnie ktoś o szowinizm nie posądził), co o nich myślę. I już powoli zaczyna się we mnie gotować i kiedyś wybuchnie. I oby nie przy młodych, ambitnych, którym się chce. Bo szkoda ich zapału i pomysłów...
Nagle jakby czasu brak. I weny. I sił nie mam siedzieć przy komputerze i pisać notki na blogi. jeden, drugi,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)