Od switu do mroku slychac tylko krzyki i bluzgi. Krzyczy na szescioletniego syna,ze za glosno sie budzi.Ze,za mocno przytula dziewieciomiesiecznego braciszka. Na zone,ze znow kanapek nie zrobila lub,ze za wolno wychodza do przedszkola. Potem idzie do pracy. Cisza,prawie,bo po tak zaczetym dniu ona jest jak bomba z opoznionym zaplonem, wystarczy tylko moment i jej frustracja wybucha i nawet maluszek co dczuwa te negatywne emocje i tez jest nerwowy slyszy nad glowa jej krzyk. Odbierajac starszego z przedszkola obiecuje sobie,ze reszte dnia bedzie spokojne i bez krzykow.I jest...dopoki on nie wroci z pracy. Zaczyna sie do dziecka:-odejdz,bo jestem brudny! -odejdz,musze sie wykapac! -odejdz,jem! -odejdz,jestes za glosno!
Ona nie wytrzymuje odtracania syna i wybucha placzem: ze tak nie mozna, ze to jest dziecko, ze teskni za tata i, ze jest zazdrosny jak tata go ciagle wygania, a mlodszego braciszka bierze na rece i sie do niego usmiecha...
Oczywiscie na te slowa slyszy jak zle wychowala syna i ze jest glupia bo ciagle robi glupie awantury. A poza tym jest wielka krowa, brzydalem, matolem, k***a, grubasem, szmata, cymbalem.....itd, a wogole to byla najgorszym wyborem w jego zyciu i zaloje,ze sie z nia zwiazal...W miedzyczasie slyszy jeszcze rozne wyzwiska powtarzane przy kazdej klotni,ze jest najgorsza z trzech siostr,ze leci tylko na pieniadze (ktorych niema), ze jest brudasem (lub,ze za czesto sie myje), ze jest pijaczka(nie jest) i narkomanka(NIGDY TEGO SWINSTWA).
Jest tego tyle,ze na ksiazke by zabraklo. Nie dzieje sie to w innym miescie,ani nawet w innym bloku. Mam to na codzien i gdyby nie dzieci to juz dawno bym ze soba skonczyla. Mam tylko nadzieje,ze starczy mi sily,zeby od niego odejsc i miec wreszcie cisze rano i spokoj przed snem:)
Jestesmy malzenstwem od 2003 mamy dwoch synow 6l i 10miesiecy. Maz zawsze byl cholerykiemi kilka razy w zyciu... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (6)
Dla dobra dzieci. Sprobuj, spokojnie, bez placzu z nim porozmawiac. Powiedz stanowczo ( nie daj sie wyprowadzic z rownowagi), ze masz tego dosc i nawet, jezeli, Cie nie kocha to ma cie SZANOWAC
Nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja materialna, zawodowa, ale wiem, ze powinnas powoli przeorganizowac swoje zycie. Sprobuj, na poczatek wniesc sprawe o alimenty, zeby zabezpieczyc dzieci. Jezeli masz dokad sie wyprowadzic ( zrob to ). Nie pozwol sobie na ciagle upokarzanie, to jest zwyczajny cham i nie mozesz pozwolic, zeby widzial, ze sie go boisz, bo to, daje mu podwojny bodziec do takiego zachowania wobec Ciebie. A w przypadku agresji, z jego strony, nie wstydz sie wezwac policji ( oni nie jedno widzieli), a taki wstrzas Twojemu malzonkowi, dobrze zrobi. Trzymaj sie i pamietaj, ze jestes wartosciowa kobieta i musisz zadbac o spokoj swoich chlopcow. Bo oni beda kiedys mezczyznami i od Ciebie zalezy, na jakich wzorach ich wychowasz....pozdrawiam serdecznie
Czy jestes szczesliwa ? Kochasz go jeszcze? Czy on sie zmieni? Czy podejmie terapię ? Jakie beda twoje dzieci w przyszlosci, jak beda traktowac bliskie sobie osoby? Jak widzisz w tej sytuacji swoja przyszlosc? Czy bedziesz szczesliwa ! Czy naprawde chcesz cos zmienic? A moze tak naprawde jestes od niego toksycznie uzalezniona? I nic nie chcesz w sferze pozawerbalnej zmienic?
Nie daj sie ? Masz prawo do szczescia.