Tuż przed końcem dnia w pracy zadzwoniła teściowa.Mój mąż zasłabł. Jest w szpitalu.
Było między nami było jak było, jest tak sobie...ale prawie się rozpłakałam.
Odkąd odeszłam pokonaliśmy długą drogę, zaczęliśmy terapię, sprawy mieszkaniowe też powoli się zaczęły klarować, on zaczął nową pracę...
Ja nadal mieszkam u rodziców z córką.
I dziś ta wiadomość.
Jutro jadę do szpitala, porozmawiam z lekarzem. Dziś tam była teściowa. Teraz zadzwoniła
Diagnoza - zapalenie mięśnia sercowego, migotanie przedsionków.
Zalecenia - zakaz palenia i spokój, spokój, spokój..
Nie wiem czy go na to stać.Nie wiem, czy go to czegoś nauczy, czy inaczej sppojrzy na świat. Może w końcu zrozumie, że okruszki na dywanie nie są warte tego wszystkiego...że ma córkę, że o niej powinien myśleć..
Mam wyrzuty sumienia. Bywało, podczas okrutnych awantur, że myslałam sobie, że....
A teraz się modlę, zeby wszystko było dobrze.
Dojechaliśmy i wróciliśmy bez żadnych problemów. Panna Młoda wyglądała cudnie, wesele było świetne.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)
To normalne, gdy dochodzisz do kresu wytrzymałości i marzysz tylko o jednym- by to wszystko wreszcie się skończyło,jakkolwiek,ale skończyło.
Też mam nadzieję,że inaczej spojrzy na świat. W końcu w życiu każdego człowieka musi być ten punkt przełomowy.
Mario1 na pewno będzie dobrze. Jestem z Tobą.