No i doczekałam się!
Idę sobie szybkim krokiem (takim świńskim truchtem, bo ja nigdy nie chodzę spacerkiem) do apteki, rozglądam się dookoła i co widzę?
Śniegu brak widzę! Ot co! Stopił się, nie wiem nawet kiedy i odkrył to, co psy zostawiły przez całą zimę na trawnikach. Kurczę, dużo tego! Tu kleks, tam kleks i tam też! Nie, tam to coś innego się wychyla. Podchodzę i oczom nie wierzę! Kucam, ściągam rękawiczki, trącam palcem. Nie może być! Prawdziwe KROKUSY! Aż jęknęłam z zachwytu, bo mogę przysiąc, że wczoraj ich tu jeszcze nie było.
– Zgubiła coś pani? – słyszę za sobą. Podnoszę się z klęczek, odwracam, a tu nasz dzielnicowy w towarzystwie listonosza.
– Nie, nie zgubiłam, przeciwnie, znalazłam. Wiosna panie sierżancie! – wykrzykuję, aż się ludzie oglądają.
– Ja nie jestem sierżantem– odpowiada rzeczowo policjant
– Ale reszta się zgadza, prawda? Miłego dnia! – uśmiecham się promiennie i ruszam przed siebie, świadoma tego, że zrobiło się małe zamieszanie. Miałam jeszcze ochotę podskoczyć, zatańczyć, ale to byłoby już zupełnie nie na miejscu.
No właśnie, ale dlaczego nie na miejscu? Jakbym odburknęła coś niemiło, wszczęła awanturę, że mnie policjant zaczepia, nadęła się, zadęła – to by było na miejscu? Okazywanie niezadowolenia w miejscu publicznym to jest OK, a jak człowiek chce podskoczyć, podzielić się ze światem swoją radością to już patologia jakaś?
Muszę się nad tym głębiej zastanowić…
Wpadłam na DTS -y, by coś tam skrobnąć od siebie, ale najpierw zajęłam się lekturą innych wpisów.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (12)
Kobieta po czterdziestce i jeszcze się cieszy, ani chybi - nienormalna! Masz rację, kiedyś pogotowie zawołają, zwiotczą mnie przestanie mi być wesoło.
W każdym razie napisałam, że ja jestem taka psychiczna. Potrafię iść ulicą i kiedy sobie przypomnę coś co mnie zawsze bawi, zaczynam śmiać się na głos. Ludzie patrzą jak na kretynkę.
Pozdrawiam!
Za to "Trzej muszkieterowie" a i owszem. I zawsze jest miejsce na czwartego muszkietera.
A apropos "trzy", to jest przepiękna książka. Psychologiczna, bardzo smutna. Ale gorąco ją polecam. Może napiszę o niej niedługo. "Trzy miłości" Ronina.
Wiosna Pani Magdo i nie ma na to rady :)
A.