Już miałam wstać i odkręcić ten mój dowcip, gdy do salonu wszedł Mężuś.
– Jadłaś już – zapytał.
– Coś tam przetrąciłam – mruknęłam.
– To może przetrącisz ze mną coś niecoś? – powiedział i wniósł smażoną kiełbachę i piwo.
– Wstajesz? – zapytał.
Wstałam, zjadłam, piwa nie piłam, bo łykam tabletki trądzikowe, ale i tak nos mnie swędział, a uszy paliły. Sama nie wiedziałam, czy mam być dumna z siebie, że zdobyłam się na taki eksperyment? Popatrzyłam na Kudłatego, którego zwabił pod ławę zapach kiełbasy i już załapałam, bo przypomniał mi się poradnik dla hodowców psów. „Osobnik Alfa, zawsze będzie dążył do dominacji, będzie domagał się pieszczot, będzie zajmował najwygodniejsze miejsca, będzie kładł się tak, aby go omijać i wreszcie będzie pierwszy domagał się posiłku. Aby temu zapobiec należy obdarowywać go pieszczotami, wtedy, gdy my tego chcemy, należy go przesunąć pod ścianę, by zrobić przejście, należy podać mu michę, gdy wszyscy domownicy już zjedzą, i od czasu do czasu wejść do jego legowiska, by mu się w głowie nie poprzewracało.
– Jak ja cię kocham, ty mój osobniku Alfa – wypaliłam do zaskoczonego Mężusia. I dodałam jeszcze – w przyrodzie równowaga być musi!
– To do mnie, czy do Kudłatego? – droczył się mężuś.
– Do was obu, bo nawet nie wiesz, ile macie ze sobą wspólnego – odpowiedziałam. Mężuś popatrzył na psa, mrugnął okiem i rzucił w kierunku psa
– Chyba musimy odwiedzić fryzjera, co, Kudłaty?
Wpadłam na DTS -y, by coś tam skrobnąć od siebie, ale najpierw zajęłam się lekturą innych wpisów.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (9)
Moje gratulacje. Do tego wszystkiego popłakałam się ze śmiechu.
Pozdrawiam ciepło!
Ale za rok, będziesz na rękach noszona!
Moje szczęście ma tylko inteligencję, umiejętności kulinarne się uwsteczniły!
Dzisiaj niestety proza życia i mnóstwo durnej roboty.