Przyszło moje dziecię ze szkoły i zapytało się:
– Mamo, czy ja jestem ładna?
– Jesteś najładniejsza – odpowiedziałam bez namysłu.
– Coś czuję podstęp, oczy mam, lustro też – ciągnęła temat Młoda.
– No to coś Ci powiem.
Dawno, dawno temu, jak byłaś jeszcze bardzo malutka, gdy przechadzałam się z Tobą po parku, to ludzie zaglądali mi do wózka i wołali :”Jakie śliczne dziecko”. Myślałam sobie wtedy: „żeby tak po latach, gdy będę już stara, a Ty dorosła, mówili – jakie ma pani mądre dziecko”. Uroda, to pojęcie względne…Ja miałam na myśli takie piękno duszy, taką mądrość nabytą i wrodzoną, wrażliwość…
– Oj, mamo, to nie dość, że jestem brzydka, to jeszcze głupia? – tyle z tego mojego mądrego wywodu zrozumiała moja latorośl.
– Daj mi dokończyć! – nie wytrzymałam – Urodę możesz sobie kiedyś poprawić, jak coś ci nie będzie coś pasowało, ale nad duszą to Ty musisz jeszcze popracować! – skończyłam zrezygnowana.
Chyba muszę poczekać z takimi wywodami, aż jej pryszcze zejdą, biusty urosną i zacznie słuchać, co do niej mówię.
Wpadłam na DTS -y, by coś tam skrobnąć od siebie, ale najpierw zajęłam się lekturą innych wpisów.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)
Moje Młodsze dziecię, póki co jest pyskate i niewiele do niej trafia. znowu muszę brać na przeczekanie.
Wiesz, w końcu jak uda mi się te dzieci wyprowadzić na ludzi i znajdę trochę czasu, to chyba napiszę poradnik w stylu: "Hodowla nastolatka domowego płci żeńskiej". Pomożesz mi?
Na szczęście to się potem zmienia!Idziewczyna Ci zmądrzeje:)