Spałam dzisiaj niewiele, zwlokłam się z łóżka i z kubkiem kawy, jeszcze w piżamie – siad, przed komputer.
Na biurku mam kalendarz starszej, a tam jak Byk stoi, że dzisiaj Dzień Praw Zwierząt. Zarżałam sobie cichutko, by domowników nie budzić i na te moje odgłosy przybiegł rozbudzony na dobre Kudłaty.
- Ty nie myśl, że skoro masz dziś święto, to uda ci się wyciągnąć mnie bladym świtem na spacerek – zaszczebiotałam czule, a ten Patafian zrozumiał z tego tylko jedno słowo i dawaj mnie szarpać za nogawkę i głupawo się uśmiechać.
Zostawiłam kawkę, nałożyłam dres na piżamę, kaptur na łepek i w nadziei wielkiej, że nikogo nie spotkam po drodze i tak ruszyłam na ten nieszczęsny spacerek. Wróciłam, zasiadam ponownie do kompa, a Kudłaty rozochocony moją poranną aktywnością zaczyna piruety odstawiać i zachęca mnie do zabawy. Udaję, że gada nie widzę, bo przegina z tym egzekwowaniem swoich praw. Kurczę, ja mam robotę, nie może tego zrozumieć, ta kupa futra?
Kupa futra rżnie głupa, zaczyna zębiskami ściągać mi papiery z drukarki, aż w końcu (co robi bardzo rzadko), obszczekuje mnie!!!
No nie, miarka się przebrała!
- Masz prawo zachować milczenie, albowiem wszystko, co od tej pory wyszczekasz może być użyte przeciwko tobie – syczę w jego kierunku.
Kudłaty miauknął coś, skulił ogon i poszedł sobie. Po chwili wraca z taką kulką, co to do niej się smakołyki wsadza. Kulka ma dziurę, pies ją toczy, wysypuje się smakołyk, pies zjada…i od nowa zabawa!
No i przynosi mi tę kulkę. Pustą. Rzuca pod nogi i czeka.
O Matko! Znowu zwlekam się, naładowuję mu tę nieszczęsna kulkę amunicją i wracam do swoich spraw.
Kawa wystygła, a mnie przeszła ochota do pracy, bo Kudłaty w odwecie, zamiast toczyć kulkę, to nią rzuca!
Wstaje po raz kolejny. Zabieram kulkę i tonem nie znoszącym sprzeciwu warczę do niego:
- Kudłaty! Masz prawo wrócić na miejsce i poczekać, aż wszyscy wstaną! Na miejsce, mówię.
Ciszy! Ciszy pragnę, bo mi dekiel odskakuje! Otwieram okno, a tam sroki nadają, jak karabin maszynowy! Też mają prawo. A dzisiaj to już w szczególności!
Wpadłam na DTS -y, by coś tam skrobnąć od siebie, ale najpierw zajęłam się lekturą innych wpisów.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (8)
A życzenia przekażę, dziękować.
Mój pies przypomina w zachowaniu Twojego kudłatego
Poza tym: to tez kupa futra :-)
Dzisiejszym rankiem zwiał ze smyczy i pobiegł za człowiekiem, który ze słuchawkami na uszach, jak co dzień, przebiegał swoją trasę.
Dzięki temu, wykończył się sam.
Po powrocie do domu tylko leży i sapie dając do zrozumienia, że kompletnie nie ma ochoty na żadne zabawy :-)
Pozdrawiam
A.
A ja bym dużo dała, żeby te moje miałczące i szczekające zoo, które zostawiłam rodzicom w Polsce budziło mni o 4 rano na spacer. Nie dość, że masz pewność, że ktoś na tym podłym świecie kocha cię bezgranicznie to jeszcze byłaby motywacja do biegania ;)
Całuchy dla Twojego Kudłatego. A niech ma trochę pieszczoty ;)