Ciągnąc temat damsko – męski, przypomniałam sobie pewną sytuację. Pracowałam wtedy w Kancelarii Adwokackiej i właśnie zatrudnił się przystojny prawnik. Byłam nim zachwycona, a raczej jego sposobem bycia i ubierania. Codziennie przychodził do pracy w innym garniturze (miał ich chyba z dziesięć), w świeżuchnej koszuli, spodenkach „na kancik”, bucikach „na szklankę”, z elegancką teczusią. Model po prostu!
Po jakimś czasie, zaświtała mi myśl, że jego żona to musi mieć „przerąbane”, bo takiego eleganta utrzymać, to nie lada wysiłek. Wyobrażałam ją sobie, jako wiecznie umęczoną kobietę, spełniającą zachcianki męża.
Kiedyś, po pracy siedzieliśmy w Pubie i rozprężaliśmy się, gdy weszła żona Pana Prawnika. W niczym nie przypominała mojej wizji. Śliczna, zadbana kobieta, pewna swojego uroku i inteligencji. Zaprzyjaźniłam się z nią i po kilku drinkach zapytałam się:
– Jak ty sobie radzisz, z tą górą koszul i spodni do prasowania? (wtedy usługi domowe nie były jeszcze takie rozpowszechnione)
– Nie radzę sobie – odpowiedziała – Już pierwszego dnia wypaliłam mu dziurę w koszuli i zrobiłam trzy kanty w spodniach. I to tych najdroższych. Teraz sam dba o swoja garderobę.
Ja wtedy byłam parę lat po ślubie i niestety już zdążyłam pokazać, ile to ja potrafię zrobić.
Wpadłam na DTS -y, by coś tam skrobnąć od siebie, ale najpierw zajęłam się lekturą innych wpisów.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (7)
Ja mam odwrotnie, byłam tak długo sama po rozwodzie, że moje obecne Szczęście ma to szczęście, iż mam ogromną frajdę w obsługiwaniu Go. Najbardziej lubię Go...kąpać.
Ja mam odwrotnie, byłam tak długo sama po rozwodzie, że moje obecne Szczęście ma to szczęście, iż mam ogromną frajdę w obsługiwaniu Go. Najbardziej lubię Go...kąpać.A wiecie, że kiedyś mieściłam się w jednej wannie z Mężusiem? Teraz wanna mi się skurczyła!
... eee...Madziula,
Ty zostalas , taka sama drobina, to maz Ci zmeznial....