…czyli nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe.
Jak to dobrze, że mój brat założył rodzinę rok wcześniej niż ja. Przez ten czas mogłam poobserwować sobie, jak wyglądają relacje na płaszczyźnie synowa – teściowa. Wyciągnęłam wnioski, które pomogły mi później złapać nić porozumienia z matką mojego męża.
Na zasadzie przykładu negatywnego, uczyłam się, czego nie powinnam, pod żadnym pozorem mówić teściowej. I tak, nie należy dzwonić do matki męża na skargę, bo, po pierwsze – reklamacji i tak nie będzie, a co za tym idzie, nie ma co liczyć na naprawę gwarancyjną. Po drugie – nigdy nie należy w obecności teściowej wyśmiewać wad męża i wytykać jego głupich nawyków, pomysłów, gdyż do momentu ożenku syna takowymi nie były (a to, co synowa uważa za głupotę i zdziecinnienie, to po prostu taki rodzaj rodzinnego poczucia humoru i zamiast czepiać się, wypadałoby wysilić się trochę i zastanowić, co autor miał na myśli). Po trzecie – częstym zrzędzeniem tylko narazimy się na gniew teściowej i na wstępie już nastawimy ją do nas negatywnie.
Tak na chłopski rozum: oczernianie ukochanego synka, a naszego męża nie sprzyja dobrym relacjom z jego matką (o ojcu nie wspomnę).
Sama widziałam, jak mojej mamie było przykro, gdy musiała tego wszystkiego wysłuchiwać. Wiadomo nikt nie jest doskonały, ale mój brat nie był też takim potworem, bo gdyby był, to by w odwecie dzwonił do swojej teściowej z reklamacją.
Po roku ja zostałam synową. Lekko nie było, jak to zawsze na nowym gruncie, ale myślę, że dałam radę. Zresztą teściowa też debiutowała w nowej obsadzie. Myślę, że też dała radę.
Teraz moja bratowa z wiekiem nabrała pokory/ogłady (niepotrzebne skreślić, bo i tak po prawdzie nie wiem, co nią kieruje, może chęć spadku?) i zamiast postawy roszczeniowej, wykazuje teraz zainteresowanie, a nawet pomoc. Jej uczucia i zachowanie ewoluowało, odkąd zbliża się do momentu, gdy niedługo sama zostanie teściową.
Życzę jej dobrego i mądrego zięcia.. Sobie też życzę fajnych zięciów, którzy zaakceptują moje poczucie humoru ciężkiego kalibru. Mam nadzieję, że sprostam zadaniu i nie narażę się nowym członkom mojej rodziny, a może nawet przy odrobinie współpracy mnie polubią?
Zaraz zadzwonię do swojej teściowej i powiem jej, że ma fajnego syna (nie będę do końca szczera, bo tak do końca nie jest), ale mam nadzieję, że Mężuś też nie będzie wspominał o mojej drugiej stronie medalu, przy składaniu życzeń mojej mamie.
Wpadłam na DTS -y, by coś tam skrobnąć od siebie, ale najpierw zajęłam się lekturą innych wpisów.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (10)
...no to na co czekasz... tez, bedziesz, kiedys tesciowa....
I takie są nasze relacje, na luzie. Ona się nie wtrąca, ja się nie narzucam, ale gdy obydwie potrzebujemy pomocy, to mówimy to jasno i wyraźnie.