Mam więcej luzu, więc postanowiłam zapoznać się bliżej z miejscem, w którym się znalazłam. Poczytałam sobie dzienniki. Dowiedziałam się coś niecoś o starych bywalczyniach i o nowych.
Nie ukrywam, że to mój debiut na takim wortalu. Wcześniej do zaistnienia w sieci zmusiła mnie sytuacja. Stworzyłyśmy wspaniałą społeczność ludzi myślących podobnie, ale tam mianownikiem była choroba. Nikt nikogo nie udawał, wszyscy się wspierali, a jeśli już walczyli, to we wspólnej sprawie.
Ale ileż można pisać o chorobach, lekach, problemach, tak od paru lat? Jestem tam jeszcze i nie zniknę stamtąd, ale postanowiłam, tak dla równowagi poszukać miejsca, gdzie pisze się o wszystkim, co niesie życie. Taki szeroki horyzont, który obejmuje piękno i smutek, dobro i zło tego świata, po prostu wszystko, co gra człowiekowi w duszy. Szczerość.
Mam taką nadzieję, że odnajdę się tutaj, ale martwi mnie to, o czym pisze Paris123.
Wiem, że to temat na doktorat z socjologii, pod tytułem: "Czy anonimowość w sieci usprawiedliwia zachowania niegodne?". Udawanie jest wkalkulowane w naszą naturę i nikt z tym walczyć nie będzie. Jak komuś jest z tym wygodnie, bo czuje się lepiej, bo to jakaś forma odskoczni od szarego życia, to OK. Tylko nie czyńmy drugiemu, co nam nie miłe. Jeśli takie praktyki miały tu kiedyś miejsce, to teraz jest na to czas, korzystając z całej tej "odnowy", by z nich zrezygnować.
Wpadłam na DTS -y, by coś tam skrobnąć od siebie, ale najpierw zajęłam się lekturą innych wpisów.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (8)
Veronica, może mnie poniosło z tym apelem, tak po babsku, ale jak po Twoim komentarzu sypną się deklaracje, to mi będzie strasznie głupio.
To miało być coś w rodzaju przestrogi, by osoby, które mają nieczyste intencje poszukały sobie innych zajęć dla rozładowanie chorych ...no właśnie, co takim człowiekiem kieruje?
Mam nadzieję, że nie uraziłam żadnej mądrej istoty o dobrym sercu.
Pozdrawiam ciepło.
nie chciałam nikogo nastraszyć.
Najważniejsze to mieć szacunek dla drugiej osoby, innej opinii, sposobu życia. Nie istnieje wszakże przymus komentowania wpisów, które nam się z jakiegoś powodu nie podobają, albo sie z nimi nie zgadzamy.
I z tym był zawsze problem z dtsami: bo z jednej strony był argument taki: jeśli publicznie pierzesz swoje bzdury, to nie dziw się, ze ktoś to skomentuje; a zdrugiej strony: jak ci się nie podoba co piszę to nie czytaj i się nie odzywaj.
Komentarze nieraz były zwyczajnie chamskie.
mam nadzieję, że to już przeszłość.
Oczywiscie stałąm się wrogiem publicznym nr 1 dla niektórych stąd pojawiały się , pojawiają się i będą się pojawiać ataki na moją osobę, ale tym razem mnie to nie objedzie i od czasu do czasu sobie tu przyjdę wypić latte zcynamonem i dodam jakiś wpis.
pozdrawiam:)
I proszę Cię bardzo: nie ucz mnie jakie mają być moje komentarze i czy w ogóle mają być. Pozdrawiam. xoxoxoxoxo
Apeluję: nie zamieszczajcie tylko i wyłącznie lukrowanych komentarzy, bo wkrótce nas zemdli od nadmiaru słodyczy. xoxoxoxo