Wstaję raniutko, look przez okno, a tu powtórka z rozrywki, Dzień Świstaka, normalnie, No nie! Nie dam się tak łatwo zdołować! Zamiast poczłapać do kuchni po kawkę, skręciłam do salonu po Sinatrę. Skoro gość potrafił się cieszyć z deszczu (ba, nawet śpiewać i tańczyć), to dla mnie to mały Pikuś. No, Sinatra, gdziekolwiek teraz jesteś – patrz i ucz się! Jest cudnie, no ma być cudnie! Cholerka, nie wiem jeszcze jak ja to zrobię, ale będzie C – U – D- N –I – E !!! Zerkam do czytaj więcej »
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.