Wczoraj obchodziliśmy Dzień Mężczyzn, Dzień solidarności z Tybetem, czy 40 -stu Męczenników. Moje dziewczyny stwierdziły, że upieką ciasto, bo okazja jest ku temu wielka, jak i potrzba świętowania. Jak powiedziały, tak też zrobiły. Wchodzi Mężuś po pracy do domu, a tu Młodsza chaps za torcik i biegnie przywitać ojca po staropolsku. - A co to za święto? - pyta zaskoczony Mężuś, bo torty to on preferuje, ale przełożone śledziem, albo ogórkiem kiszonym. - Jak to, nie czytaj więcej »
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.