Wczoraj dowiedziałam się, że takie święto istnieje. To dobrze się składa, bo jest nowa okazja do zabawy. Położyłam się spać z nadzieją, że wymyślę jakiś oryginalny prezent, taki „z przytupem”. Rano obudziłam się spanikowana, bo czas naglił, a ja nie miałam żadnego pomysłu. Powlokłam się do kuchni, by zrobić sobie kawkę, po drodze podniosłam satynowy szaliczek, który wystawał z rękawa płaszcza i…. dostałam olśnienia! Zawiązałam sobie ten szalik w pasie na gustowną kokardę i wróciłam do czytaj więcej »
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.