Ciągnąc temat damsko – męski, przypomniałam sobie pewną sytuację. Pracowałam wtedy w Kancelarii Adwokackiej i właśnie zatrudnił się przystojny prawnik. Byłam nim zachwycona, a raczej jego sposobem bycia i ubierania. Codziennie przychodził do pracy w innym garniturze (miał ich chyba z dziesięć), w świeżuchnej koszuli, spodenkach „na kancik”, bucikach „na szklankę”, z elegancką teczusią. Model po prostu! Po jakimś czasie, zaświtała mi myśl, że jego żona to musi mieć „przerąbane”, bo taki czytaj więcej »
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.