Już miałam wstać i odkręcić ten mój dowcip, gdy do salonu wszedł Mężuś. – Jadłaś już – zapytał. – Coś tam przetrąciłam – mruknęłam. – To może przetrącisz ze mną coś niecoś? – powiedział i wniósł smażoną kiełbachę i piwo. – Wstajesz? – zapytał. Wstałam, zjadłam, piwa nie piłam, bo łykam tabletki trądzikowe, ale i tak nos mnie swędział, a uszy paliły. Sama nie wiedziałam, czy mam być dumna z siebie, że zdobyłam się na taki eksperyment? Popatrzyłam na Kudłateg czytaj więcej »
Po moim ostatnim „Wejściu Smoka” i po lekturze artykułów o równouprawnieniu, pokusiłam się o eksperyment przeprowadzony na gruncie własnej komórki społecznej. 8 marca to świetna data. Wpadłam do domu pierwsza i zamiast rzucić się, jak zwykle na sprzątanie i robienie obiadu – wzięłam psa i poszłam na długi spacer. Dzieci po powrocie były trochę zaskoczone brakiem obiadu, zjadły jajecznicę, ale bałaganu nie zauważyły zupełnie (jak to jest, że tylko ja go zauważam? Żyję w jakimś Ma czytaj więcej »
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.