Dzisiaj podróż do Łap. Dla mnie wirtualna, ze względu na moja cielesną nieobecność w Polsce od jakiegoś czasu. Może dlatego, tym bardziej bolesna? Łapy? O ich istnieniu dowiedziałam się jakiś czas temu. Nie z powodu dużej atrakcyjności turystycznej... Nikt tam nikogo nie zamordował. Żaden polityk nie robił w tej miejscowości akcji przedwyborczej. I... pewnie nie zrobi.... Żyjemy w czasach olbrzymiej propagandy, pod którą tuszowane jest nasze prawdziwe życie. Dlatego też pewnie prawda leży gdzieś tam pośrodku. Tymczasem... do Łap powędrowałam poprzez artykuł, który kilka tygodni temu temu ukazał się w Gazecie Wyborczej. Artykuł o głodnych ludziach, którzy żyją i mieszkają, nigdzie indziej, jak w Polsce właśnie. O matkach z pokrojonym sercem. „Całe Łapy siedzą głodne”. Bez poczucia własnej wartości. Bo jakie poczucie własnej wartości może mieć człowiek, którego nikt nie chce, dla którego nie ma żadnej pracy? Jakie poczucie własnej wartości może mieć człowiek, który nie ma czym nakarmić swoich dzieci? Pomagamy ofiarom trzęsienia ziemi na Haiti, adoptujemy na odległość dzieci z Afryki, jesteśmy świetnie zorganizowani, jeżeli chodzi o pomoc humanitarną - materialną i każdą inną poza granicami naszego kraju. To dobrze... Ale...
Pojawia się pomysł dla rządzących naszym krajem, którym wygodne są statystyki... Proszę zorganizować sieć autokarów i masową wywózkę wszystkich, którym państwo nie jest w stanie zapewnić godnego życia. Masową wywózkę do (kolejno): Niemiec, Anglii, Irlandii, Holandii, Norwegii, Szwajcarii…I proszę specjalnie na ten cel zdobyć środki z Unii. Myślę, ze zrozumieją, jak bardzo pilna jest to potrzeba. Zdaje się, że na nic innego nie stać naszego państwa, które uzurpuje sobie prawo do bycia wśród innych państw w Unii Europejskiej. Jedynym elementem łączącym nas z Unią są pieniądze, po które wyciągamy ręce i emigranci rozsiani wszędzie tam, gdzie się da.
Z czym Unia w Polsce kojarzy się przeciętnemu człowiekowi? Ze wzrostem cen. Z wyścigiem szczurów. Z otwarciem na świat. Z mozliwością ucieczki... Z czym jeszcze? Do Was należy ciąg dalszy skojarzeń... Na pewno każdy ma inne skojarzenia. Uważam, że każda emigracja jest lepsza, niż powolne obumieranie we własnym kraju, który potrafi mamić nas jedynie ciągle coraz to nowymi obietnicami… Bez pokrycia. Od wyborów do wyborów. Bez granic… Tymczasem: „W łapskich domach wszyscy udają, że jest OK. Rodzice przed dziećmi, że jedzenie i odzież kupują, kiedy tak naprawdę dostają z darów w kościele. Dzieci udają, że niczego nie potrzebują. Schorowani dziadkowie udają, że lepiej się czują, i dowożą ze wsi jedzenie. Ile zdołają udźwignąć.” – to fragment artykułu Ewy Sokolskiej. Miejscowość Łapy to jeden z przykładów. Żyje tam 18 tysięcy ludzi... Jak dużo jest takich miejsc na mapie Polski? I czy są? Czy artykuł to tylko jedna strona medalu? Jak wielu, ogarniętych bezradnością, nie przyznaje się, że oszczędza na jedzeniu, lekach, bo inne koszty życia „zjadają” wszystko? Jak wielu ludzi obok nas żyje w zamknięciu, bo wychodzenie z domu kosztuje? W moim pisaniu nie myślę o patologicznych rodzinach, bo to odrębny temat... Temat "dzieci ulicy" - moich małych przyjaciół, z którymi przed wyjazdem spędzałam duzo czasu...
Tak na marginesie: jesteśmy świadkami nowej kultury... Kultury powstajacych jak grzyby po deszczu Galerii Handlowych, w których więcej jest podziwiających - spacerowiczów "cieszących oko", niż realnie kupujących... W Galeriach nie trzeba płacić biletów wstępu...
Bezradność potrafi obezwładnić i wypalić… To na pewno.
Uśmiech, to promienny wyraz twarzy :-) Poczytajcie, pouśmiechajcie się trochę i rozjaśnijcie sobą ciemną noc,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (11)
W Ł apach zaś tysiące ludzi siedzi i czeka aż im manna kapnie z nieba, opieka socjalna coś wydłubie i ksiądz proboszcz dorzuci....
Wiem, co wypisuję :-) Na pewno jest w tym wszystkim trochę "zaczepki", chęć zobaczenia, co myślę inni...
Znasz kogoś z Łap? Łapy zresztą to tylko przykład... Poza tym: milion ludzi poza granicami polski buduje swój lepszy los... Dlaczego nie ma ten milion mozliwości w Polsce? Opieka socjalna w Polsce może podłubac sobie tylko w zębach (przepraszam za określenie), a do księdza.... nie każdy pójdzie.
Wszystkiego najlepszego mira-talaga1. Miło było Cie poznać
Mira... Wiem, ze jesteś pełna empatii... I też nie rozumiem ludzi nic nie robiących. Tylko wiesz, czasami poczucie beznadziejności i brak perspektyw obezwładnia ludzi. Zbyt często pomagając dajemy ludziom rybę, nie wędkę... A to nie prowadzi do nikąd i zaspokaja jedynie na chwilę. Wiem, ze są ludzie i ludzie. Każdy z nas ma inne wzorce. Obydwie - Ty i ja powinnyśmy być szczęśliwe za szanse, które dostałyśmy w życiu. Wielu ludzi jednak ich nie dostaje... Albo może... ich nie zauważa? NIe wiem...
Witaj Seniorita. Dla mnie sam artykuł o Łapach był powodem oburzenia... Reszta to już "zamyślenie"... Żyjąc na emigracji być może pewne rzeczy odbieram zbyt mocno... Może po prostu pójdę trochę popatrzeć w słońce i wypiję mała czarną...
Widzą to jednak Ci, którzy są wyczuleni na problem, mają jakiej pokłady empatii w sobie. Znam ludzi (w tym naszego byłego księdza), którzy są ślepi i nie widzą dalej niż koniec własnego nosa. Moja koleżanka pracuje w MOPS - ie. Ona z kolei, z racji wykonywanego zawodu wszędzie widzi nieszczęście i biedę. Szkoda tylko, że nasza władza nic nie zauważa.