Ciągle brak mi czasu na zadomowienie się w dziennikach. I tak pewnie będzie do konca kwietnia. Od cyferek rozum mi odbiera. Czytam Was po łebkach, choć chciałabym dokładnie:)
Ale do rzeczy. Za co podziwam Lucię?
Nie wiem, pewnie nie doczytałam, jak długo jesteś we Włoszech, ale Twoja polszczyzna jest znakomita, a opisy Włochów, ich charakterów i obyczajów, no po prostu brak mi słów:)
Jednocześnie czytam Stefane, też nie wiem, jak długo jest we Francji, ale, wybacz Stefane, Twoja polszczyzna jest okropna. plebejska, choć masz ponoc stopień doktora.
Więc na czym to polega, że jedni za granicą zachowują poprawność stylistyczną, gramatyczną, ortograficzną, a inni nie?
Co się na to składa?
Moja rodzina w USA, emigracja wojenna, mówi przepiękną polszczyzną, choć to przecież już któreś pokolenie, ktore kończyło szkoły i studia w Ameryce.
Jednoczesnie przypominam sobie, jak język rodzimy kaleczyła Violetta Villas po pobycie w USA. Byłam wtedy mała dość, ale pamiętam.
A gdzie to się podział taki śliczny wpis gagi, w którym obrażała dyrektorkę portalu, wołała do niej WSTYD... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (6)
Czekam tez na twoje przepisy kulinarne :)
A.
A a propos, wiedzie czym charzkteryzowal sie tzw, "dobry" dom : fortepianem... ( moze byc pianino)... parkietem... i teeelefonem...ja to wszystko w domu mialam... i jeszcze " kinderschtube"....