Urodzila sie w polowie dziewietnastego wieku.
Miala na imie Anna i wedlug przekazow rodzinnych, byla najpiekniejsza kobieta w naszej rodzinie. ( po niej urode odziedziczyla moja Mama).
Na twardej fotografii w kolorze sepii, pod ogromnym, powaznym kokiem, twarz o niezwykle regularnych rysach. Koronkowa falbanka pod szyja i na lancuszku zegarek.( ten zegarek trafil do mnie na moje 18-te urodziny ) Zegarek, jest malutki, zloty, w dwoch kopertach, na zewnetrznej, wygrawerowane sa ptaszki.
Byla, jak na owe czasy kobieta awangardowa. Palila papierosy w dlugiej cygarniczce.
Mowila do mojej Mamy: " dziecko, jezeli o kobiecie mowia zle, to bardzo dobrze, bo kiedy zaczna mowic dobrze, trzeba uwaznie popatrzec do lustra".
I to jej powiedzenie, stalo sie mottem kobiet w mojej rodzinie. Mnie przekazala te prawde Mama, a ja przekazalam to mojej corce.
Byla zona architekta. Dlatego czesto zostawala sama w domu, kiedy maz, cos tam budowal w swiecie. A byl On z natury niezwykle kochliwy. Zdradzal Ciociebabcie, na lewo i prawo.
Kiedys steskniona malzonka odwiedzila meza, w "terenie". Rano. pokojowka, przyszla powiedziec, ze jakas pani, chce sie widziec z panem Mieczyslawem .Poniewaz malzonek udal sie, juz do pracy, Ciociababcia wyszla porozmawiac z owa pania.
Na pytanie o co chodzi, pani odpowiedziala, ze przyszla ustalic date slubu pana Mieczyslawa z corka.
Zapadla cisza, a potem Ciociababcia spokojnie powiedziala " nie wiedzialam, ze moj maz zaklada harem ". Co bylo potem, kroniki rodzinne milcza. Rozwodow wtedy nie bylo.
Ciociababcia miala dorobiony kluczyk do biurka kochliwego malzonka. Mial on upodobanie do dziewczat z tak zwanego "ludu". Mieszkali rowniez na wsi.
Kiedy wracal ze swoich wojazy, przywozil aktualnej "milosci" prezent, ktory chowal do biurka.
Raz przywiozl pudelko ( aksamitna bombonierke) z czekoladkami. Ciociababcia delikatnie dostala sie do srodka i wlozyla paskudnego robala. W mysl zasady " ja nie zjem ale ty tez nie ".
Znalazla, kiedys w owym biurku, kawalek materialu na bluzke w drobna pepitke. Wziela nozyczki ( nie, nie pociela ) uciela kawalek i uszyla mezowi w prezencie ....krawat.
Tak w tamtych latach reagowaly zony "niewiernych" malzonkow.
Dzieci nie mieli, dlatego bardzo kochala moja Babcie, pozniej moja Mame i mnie.
Ja zapamietalam Ja, jako drobna, fertyczna staruszke, ktora wyszla na stacje kolejowa po mnie i moja babcie. Wesolo wywijala laseczka, ktora nosila tylko dla fasonu.Miala wtedy 90 lat.
A opowiesc te dedykuje tym, ktore mysla, ze zony sa "slepe", "gluche" i " niedorozwiniete".
cdn " Jak Babcie kocham "
Obiecalam przepis to mimo poznej pory - prosze jest. Jest to troche inny sernik. Wymaga wiecej pracy ale, jest... więcej
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)
Polecam "Lawendowy Pyl" wspomnienia kilku pokolen kobiet w jednej rodzinie - moze sie spodobac tobie
Może książka z tego będzie jakaś? Nawet taka na użytek wewnętrzny rodziny. Jak nadstawiałam ucha na różnych uroczystościach rodzinnych, to zawsze się zastanawiałam, dlaczego, nie ma kronikarza.
Mam nadzieję, że cdn.
Nie chodzilo mi o to co komentowano powyzej,( ze musialy cierpiec, bo byly zalezne od meza) ale raczej o sposob, w jaki niektore panie, potrafily dokonac "zemsty" w sposob elegancki . Umiejetnosc ta prawie zanikla.Serdecznosci