...w niedziele moj "wahadlowiec" kursujacy na trasie Ascoli Piceno - San Benedetto nie kursuje, Wobec tego po obiedzie ( a na naszym niedzielnym stole : timballo, kurczak z karczochami, owoce, kruchy placek z marmolada morelowa, wloska crostata i musujace biale wino ) i dwugodzinnej drzemce wyjechalismy do San Benedetto del Tronto. cd za chwile w tym samym wpisie.
San Benedetto del Tronto ( czyli nad rzeka Tronto) jest przepieknym kurortem nad Adriatykiem. Piekne molo dlugosci 2 km. od strony otwartego morza zamkniete jest spietrzonymi kamieniami, pokrytymi plaskorzezbami. Z drugiej strony widok na port z kutrami rybackimi jachtami morskimi. Z tego mola, w zeszlym roku ogladalam w lecie trening slizgaczy ( taka morska formula 1 ).Na molo siedza rybacy i jak to rybacy na calym swiecie, w milczeniu, ze stoickim spokojem patrza w morze.
W spacerze towarzyszy nam maly kudlaty piesek Vincenza Bily. Morze, jest wzburzone, ma kolor bialy jak mleko, z pianka.
Zapada zmierzch. Wracamy do samochodu. Przejezdzamy wolniutko wzdluz Lungomare.
Lungomare w San Benedetto, jest najpiekniejszym w Italii. Wysadzone dwoma szeregami palm. Jedna strona wysoka, druga mlodsza, nizsza. Planty, pelne mostrkow, strumyczkow, kaskad , podswietlone fontanny. Bajkowa sceneria. Ogrod botaniczny,; drzewka cynamonowe i inne egzotyczne krzewy. Gdzie nie gdzie, kamienne fotele , w ksztalcie muszli, tak ulubione przez turystow podczas pozowania do wakacyjnych fotografii. W sezonie Lungomare jest glosne muzyka dobiegajaca z pobliskich restauracji i hoteli.
Dzis Lungomare, jest piekne inaczej, Ciche, oswietlone tylko kulistymi latarniami i wiszacym nisko ksiezycem w pelni. Ogromna, mleczna kula. Nie ma ludzi. Tylko czasem pojawi sie zakochana para lub wlasciciel psa, na wieczornym spacerze.
San Benedetto nie ma placu, tak charakterystycznego dla miast wloskich. Jest ogromny skwer, posrodku, ktorego, jest fontanna, a w niej plywajace zolwie. Maly chlopczyk, przyklejony do niej wola " tartaruga vieni, vieni" ( zolw, przyjdz, przyjdz ). Obok czesc zadrzewiona z lawkami i stolami z drewna. W lecie, miejsce piknikow i odpoczynku w godzinach najwiekszego slonca.
Od czesci centralnej odchodzi elegancki "deptak" pelen markowych sklepow. Ja tez, jak ten maly chlopiec, przykleilam sie do sklepu z butami.
Pantofelki wiosenne ( nie szpilki) a wlasnie pantofelki. W szkocka krate i drugie dwukolorowe ze smieszna kokardka.
I fontanny, fontanny. Przepiekna, stara kawiarnia, Cafe Florian i niespodzianka dla mnie. Na koncu "deptaka" przed fontanna o tematyce morskiej, na pustej przestrzeni ( nie liczac kilku lawek) lezy ogromna, metalowa kotwica. A plaszczyzna swieci malymi lampkami wtopionymi w asfalt. Lampki zapalaja sie i gasna. Musialam miec oglupiala z zachwytu mine, bo V. zapytal " ti piace" ( podoba ci sie" " come no " ( oczywiscie) odpowiedzialam.
I jeszcze jedna ciekawostka. Od duzego pasazu odchodzi maly, pelen karlowatych oliwek w bialych donicach udekorowanych malymi swiatelkami. Troche " bozonarodzeniowa" dekoracja, ale pod drzewkami posadzono roznokolorowe fiolki alpejskie. Pasaz konczy tanczaca para, wykonana z jakiegos tworzywa w ostrych kolorach i podswietlona jaskrawo.
Jest gwarno, serdecznie i cieplo. Wchlaniam te atmosfere tak, ze kiedy jedziemy, juz na stacje, przytulam sie do czarnej skorzanej kurtki V. Popatrzyl na mnie i usmiechnal sie. "Co sie stalo" zapytal. " Nic, tak bez powodu".
Na dworcu calus pozegnalny dla Vincenzo i Billego.
W Pescarze, na stacji czeka usmiechniety Mario ( syn mojej "babci " ) i wiem juz, ze w domu wszystko dobrze.
A w drzwiach wita mnie Pina mowiac " bentornata" - "dobrze, ze wrocilas".
" · Zapytano mistrza, czy należy odpłacać dobrym za złe. Mistrz odpowiedział: - Jeśli będziemy dobrym... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)
No właśnie - nic dodać, nic ująć. Jak sami nie zauważymy tego piękna, to tylko szarość będzie nas otaczać.