...tekst ponizej ....
... pelna nazwa brzmi Acquasanta Terme ... i ta druga czesc wlasciwie wyjasnia, czym jest to urokliwe miasteczko, polozone 18 km od Ascoli Piceno, na spadzistych zboczach doliny srodkowej Tronto...
Moje pierwsze spotkanie z Acquasanta, odbylo sie w upalna srode. V. zadzwonil do mnie i powiedzial : - Wloz od razu kostium kapielowy. Wlozylam.
Myslalam, ze , jak zwykle pojedziemy nad morze. Ale nie. Wybral droge w przeciwnym kierunku.
- Gdzie jedziemy i po co mi ten kostium?
- Zobaczysz. Niespodzianka
Ano niespodzianka to niespodzianka. Lubie.
Malownicza droga, kreta, piela sie troche pod gore. Na swietlnym drogowskazie przeczytalam Acquasanta Terme.
Terme, tajemnica kostiumu kapielowego zaczela sie wyjasniac. Wjezdzamy do przeslicznego miasteczke, ktorego domy przylulone do siebie pna sie tarasami do gory. Widac wieze koscielne . Juz pozniej dowiedzialam sie, ze jeden pod wezwaniem patrona to kosciol San Giovanni z 1039 r, a drugi Swietej Magdaleny z 1338 r.
Droga skreca do parku polozonego na skarpie nad brzegiem rzeki. Wysiadamy. Patrze z gory na przeswietlona sloncem rzeke, w ktorej widac ryby i kolorowe kamienie. Po drugiej stronie rysuje stroma skarpa a jeszcze wyzej grozny masyw gorski.
Dobiega do mnie smiech. Patrze w dol i co widze.
Pode mna w zakolu rzeki, maly naturalny basen, pelen rozesmianych dzieci, doroslych. Do tego basenu spada z ogromnym loskotem z wysokosci kilku metrow, z groty, pelen piany wodospod. Za wodospadem, jest troche wolnego miejsca i tam siedza smialkowie, ktorzy przez ten wodospad przeleza.
- Popatrz na druga strone drogi - mowi V.
Rzeczywiscie. Po przeciwnej stronie widze z pod mostu wydostajaca sie pare i czuje wyraznie zapach " zgnilych jaj".
Spogladam z gory. Otwarta, tajemnicza grote wypelniona woda, a w niej kolorowe czepki kapielowe.
- Czas na nas. -mowi V.
Do barierki przyczepiona, jest zwyczajna drabina, po ktorej, po sforsowaniu owej barierki schodzimy w dol. I juz jestesmy obok otwartego baseniku z wodospadam.
Myslalam, ze nasza kapiel bedzie tu.
Nic podobnego. Troche w glebi widze kilka prowizorycznych stopni ulatwiajacych wdrapanie sie do kamiennej groty.
Wlaze. Na hakach wbitych w sciany groty wisza ciuchy, torby, na ziemi poniewieraja sie klapki we wszystkich kolorach i rozmiarach.
Znajduje wolny hak i tam zostawiamy, moja kiecke, szorty i koszulke V, nasze klapki i torbe z recznikami.
Przez boczny otwor groty, z ktorej spada wodospad, wchodzimu do srodka. Wartki nurt wody i dla bezpieczenstwa zanurzony w wodzie gruby sznur, ktorego sie trzymamy, zeby sie nie poslizgnac na kamieniach. Woda, jest przyjemnie ciepla i plytka.
Powoli, idziemy tym podziemnym strumieniem pod gore, mijajac kolejne groty, jest troche glebiej, tak po kolana.
Z wody wystaja glazy, ktorych ostre krawedzie, woda troszeczke zlagodzila.
Za ostatnia kamienna przeszkoda otwiera sie owa tajemnicza grota, ktora widzialam z gory. Jest mroczno. Po jednej scianie wali z hukiem z gornej ( wysokiej) groty kaskada wody. Woda siega mi do piersi. Zanurzam sie po szyje, znajdujac pod woda kamien na ktorym moge usiasc i oprzec sie o sciane groty.
Sporo osob. Wszyscy zanurzeni z blogim usmiechem na twarzach. Maja racje, ja tez czuje, jak splywa na mnie spokoj.
Ciepla woda masuje cale cialo. Nie mam czepka i nie moge stanac tak jak V, pod splywajacym z gory silnym strumieniem wody, ktory jest doskonalym " biczem wodnym".
Nastepnym razem pamietalam o czepku i to nie tylko dlatego, ze nie lubie, jak mi sie woda wlewa do uszy.
Woda w grotach, jest pelna mineralow ( zawiera tez jod i zelazo ), i jak to okreslaja Wlosi " zjada opalenizne" i nie tylko, czernieje tez srebro.Balam sie, ze zje mi tez farbe z wlosow i wyjde z kapieli w kolorze nijakim.
Kiedy wracamy ta sama droga trzymajac sie mocniej sznura, jako ze idziemy teraz w dol, czuje przyjemne zmeczenie.
Na dworze oslepia nas slonce i dopada upal. Ciuchy wisza, jak wisialy, nic nikomu sie nie przydalo. W kieszeni szortow V. zostawil "komorke", jakies monety, papierosy i zapalniczke.
Wlaze po drabinie do gory i teraz rozpoczyna sie zwiedzanie najbliszej okolicy.
W owym parku znajduje sie Zaklad Leczniczy . Lecza tu schorzenia skorne, choroby drog oddechowych, gluchote i choroby kobiece.
I tu dowiaduje sie , ze groty byly znane juz Legionom rzymskim. W owych zrodlach leczono rany i wzmacniano nadwatlone w bojach sily.
W pobliskim barze pijemy kawe i idziemy zobaczyc nieczynny niestety juz ( podziemne wody zmienily kierunek ) naturalny basen i nieczynne rowniez lazienki.
Ostatnim punktem zwiedzania, jest malutki kosciolek ( bardziej kapliczka ) usadowiony na parkowym pagorku.
I dzien dobiega konca.
Takie bylo moje pierwsze spotkanie z Acquasanta Terme.
Tych spotkan, bylo jeszcze kilka.
" · Zapytano mistrza, czy należy odpłacać dobrym za złe. Mistrz odpowiedział: - Jeśli będziemy dobrym... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (12)
Ściskam Cię z tej zazdrości xoxoxoxoxo
Twoja Italia jest nieco inna od "mojej", ale świetnie piszesz :)
Twoja Italia jest nieco inna od "mojej", ale świetnie piszesz :)
...dzieki... zjadlam litere ... a cos mi nie pasowalo ...
Zamieszkałam we Włoszech w 1993 i moim najwiekszym sukcesem językowym, było najpierw to, jak kiedyś zapytano skąd mam ten inny akcent, a potem, że jestem chyba z południa Włoch (pracowałam w konsulacie Cypru na teren W łoch Południowych i Sycylię).
Świetnie się czyta , to co piszesz :)