...dzis o slubach, bo przechodzilam obok mojego ulubionego sklepu z sukniami slubnymi.
Dziewczyny, jakie piekne sukienki, suknie, toalety - dla kazdej. Musze wam napisac, ze wracaja welony inaczej upinane. Sa dlugie, miekko otulajace glowe i lekko splywajace w dol. Brzegi ( szczegolnie na glowie ) sa ozdobione delikatnym srebrnym haftem.
Prawie wszystkie sukienki sa bez rekawow, lub z malutkimi rekawkami. Czestym elementem dekoracyjnym sa bukieciki kwiatow.
Materialy, tez zwiewne, delikatne, czesto ozdobione pastelowymi, kolorowymi motywami kwiatowymi.
Ale, dosc. Mialo byc o slubach a nie o kieckach.
Kiedy, juz zostanie do slubu niewiele czasu, w rodzinach wloskich( tak samo, jak w polskich), zaczyna sie okres goraczkowy.
Sluby odbywaja sie przewaznie w niedziele, na mszy o godz. 11-tej. W lecie zdarzaja sie sluby w sobote, ale te, poznym wieczorem.
Gosci zaprasza sie w przypadku niedzieli, na obiad ( zawsze w restauracji ), a w przypadku soboty, na kolacje.
Czy wiecie, ze gosci slubnych jest od 100 osob w gore. Pamietam slub z Ancarano, na ktorym bylo 400 osob.
Co mnie strasznie zdziwilo, ze na slub nie ma obowiazku przyjsc do kosciola. Mozna przyjechac od razu do restauracji na obiad, czy kolacje.
Przed slubem przyjezdza specjalnie wynajeta firma i przepieknie dekoruje kosciol ( bialymi kwiatami ). Przed kosciolem zbieraja sie goscie ( jak napisalam wyzej, nie wszyscy ), elegancko ubrani ( panie z reguly na czarno ). Jedynym weselszym akcentem sa przeslicznie ubrane dzieciaki.
Nie widzialam kwiatow w rekach gosci. Nie ma zwyczaju przynosic kwiaty na slub.
A co z prezentami?. Dwa, trzy tygodnie przed slubem, jezeli jestesmy zaproszeni na uroczystosc, czeka nas wizyta w domu Panny Mlodej lub Pana Mlodego. W zaleznosci z ktorej strony padlo zaproszenie.
We Wloszech, rowniez preferowana, jest "koperta" zawierajaca pieniadze. Ale mozna tez, jezeli na zaproszeniu, podany jest adres sklepu, kupic prezent podpierajac sie " lista prezentow". Unikniemy kupienia np: 5- go zelazka.
Mala dygresja. Kiedy, ja wychodzilam za maz po raz pierwszy, moja Mama czuwala nad prezentami. Mowila " zelazko" juz kupila ciocia Basia, wymyslcie cos innego.
Dzieki temu, dostalam tylko dwa serwisy kawowe, z ktorych pozostaly, dzbanki sluzace, jako wazony do kwiatow.
Ale wrocmy do "naszych baranow" czyli slubu we W loszech. Jak mowa o prezentach, to ciekawostka.
Prezenty dostaja nie tylko Nowozency, ale wszyscy goscie.
Kiedy skladamy wizyte przedslubna , przynosimy ze soba prezent lub koperte.Wreczamy i w zamian otrzymujemy tzw. " bomboniere ". Nie jest to, jak u nas popularnie nazywane pudelko z czekoladkami ale przeslicznie opakowany drobiazg na pamiatke slubu.
Sa specjalne sklepy, ktore przygotowuja takie " bomboniere". Jakis drobiazg, czesto srebrny bibelocik lub cos na stol ( solniczka, pieprzniczka, serwetnik ... pomyslow moc ) ladnie zapakowany. I rzecz najwazniejsza, Do pakiecika dolaczone sa specjalne cukierki ( kilka sztuk). Sa to migdaly w polewie w kolorze bialym. Cukierki zawiazane sa w tiulowa chusteczke w formie sakiewki, zawiazanej na kokardke z kwiatkami i przyczepionym bilecikiem , na ktorym pisze, czyj to slub i jego data.
Te cukierki dolacza sie tez do pamiatki ze chrztu ( wtedy sa niebieskie i rozowe ) z okazji komuni sw, . biezmowania i zdania egzaminu magisterskiego.
Dajesz prezent, otrzymujesz prezencik i cukierki. W Sulmonie, jest fabryka, ktora produkuje te specjalne cukierki.
Wracamy na slub, Mloda Para powiedziala " tak " . Wychodzi z kosciola i dalej, jak u nas : zyczenia, kamera, zdjecia, ryz na szczescie. Pieknie udekowanym samochodem ( czesto antycznym lub powozem ) jedziemy na obiad.
I jemy, jemy, jemy. Nie tanczymy. Alkohol w miare, bo przeciez jestesmy samochodami. Przed restauracjami, ktore sa czesto za miastem, ciagna sie wzdluz drogi zaparkowane samochody, bo na parkingu nie ma miejsca.
Wjezdza piekny " tort weselny" a po nim Mloda Para obowiazkowo wyjezdza w " podroz poslubna ". Uroczystosc konczy sie tak okolo godz, 19-tej. Nie ma calonocnych hulanek, nawet kiedy jest to sobota wieczor. Po prostu kolacja trwa dlugo.
Kiedy zwiedzalam Rzym, widzialam w Panteonie slub. Nie zamknieto zwiedzania, na czas ceremonii. Panna Mloda byla naprawne mloda , ale jej przyszly malzonek tak okolo 60-tki. Najladniejsze byly przed kosciolem samochody. Kolekcja starych marek samochodowych, przewaznie kobriolety.
Nie wiem, jak jest w innych regionach Italii, zawsze podkreslam, ze opisuje to co widzialam na "wlasne oczy" .
I tak wlasnie dobiegla konca, moja uroczystosc slubna , jeszcze tylko ostatni toast za zdrowie Mlodej Pary i wracamy do domu.
Oczywiscie samochodem.
" · Zapytano mistrza, czy należy odpłacać dobrym za złe. Mistrz odpowiedział: - Jeśli będziemy dobrym... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (16)
I te poleczki, obereczki, walczyki...
Po prostu piękne!!!!
No to pisze, jako ten kronikarz wloski.
xoxoxoxo
Po prostu piękne!!!![/quote]
Miro,. walczyk to jeszcze się zdarza..ale oberek??? poleczka???..przynajmniej nie w naszych rejonach :)..tu raczej króluje disco polo ; )
Constans, jestem od prawie 14-tu lat poza Polską, ale to zależy chyba od weselnej kapeli. Ja tańczyłam i obereczki i poleczki, a disco nienawidzę - to obciach w/g mnie.