Co sądzicie o chorobliwej zazdrości? Rozstaliśmy się,a właściwie to ja odeszłam. Dla dobra dzieci spotykamy się na wspólnych spacerach. A może ja to tak sobie głupio tłumaczę? W ciągu dnia mam telefony co robię, jakie mam plany, dokąd wychodzę. Po co mi terapia? Dlaczego terapeutą jest facet? Czy podoba mi się wychowawca mojej córki? Dlaczego mam na sobie koszulkę w której jak się nachylam to wszystko mi widac? (bzdura kompletna). Były też groźby,że nie spotkam się z terapeutą,bo tam nie dotrę. Nie wiem co robić. Strach mnie paraliżuje. To jest ojciec moich dzieci,które go mimo wszystko kochają i nie chcę by to się zmieniło. Na ile te groźby mogą sie spełnić? Po prostu się boję.
W tym zabieganiu i roztargnieniu mogę zapomnieć, więc dziś rano, przy kubku kawy chciałam wam złożyć... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)
ja juz to wszystko przerobiłam...dokładnie ten sam scenariusz, te same słowa, te same groźby, próby kontrolowania....bo to chyba nie zazdrość.
pozdrawiam i jestem myslami z Tobą:)
On jest az i tylko ojcem twoich dzieci, ale nie jest juz twoim partnerem a tym bardziej Panem i Wladca jak mu sie chyba marzy.
A.