Już komuś o tym pisałam,ale napiszę i wam. Musiałam iśc do niebieskiej linii,tam mnie skierował mój terapeuta od wspóluzależnień. Przyszłam,uprzedzając moją wizytę telefonicznie. Skierowno mnie do odpowiedniego wejścia. Na budynku wisiała czerwona tabliczka z napisem "Dom opieki dziennej". Przed drzwiami pod którymi stanęłam był tylko domofon. Nacisnęłam przycisk i naciskałam kilka razy,lecz nikt nie odbierał.Po chwili odebrała jakaś kobieta wypytując o nazwisko i cel mojego przyjści czytaj więcej »
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.