http://www.newsweek.pl /artykuly/sekcje /spoleczenstwo/ bez-religii- byloby-jeszcze- gorzej--bp-pieronek -krytycznie-o- polskiej-szkole, 64043,2
Nie wiedziałam czy pisac czy nie, dlatego, że nie chciałabym żebyśmy się tu znowu wyzywały. A z drugiej strony jest to temat, który mnie interesuje i ciekawa jestem waszych opini.
Pracuję w szkole, w liceum. Mamy religię w szkole, 18 klas, w każdej po jakieś 30 osób, 3 księży, którzy mają po dwie godziny religii z każdą klasą. Średnio z każdej klasy na religię chodzi 8 osób. I co?? Nie ma redukcji etatów. Księża nie mają dyżurów, na zebrania nie przychodzą, a wypłata jest taka sama jak dla innych nauczyciel którzy pracują na pełen etat i robią jeszcze to czego ci księża nie robią. Moje pytanie do nauczycielek: czy u was w szkołach też tak jest??
Mówi się, że można wybrac albo naukę religii, albo etyki. U mnie w szkole nie ma takiego wyboru. To znaczy wybór jest: albo religia albo nic. Wiem, że jest to sytuacja obecna w wielu szkołach. Uzasadnia się to tym, że jest za mało osób żeby stworzyc etat :/ Ja nie wiem kto to liczy. Skoro z klasy 30 osobowej tylko 8 osób chodzi na religię to te 22 osoby jak dla mnie są super ilością na etat :/
Na dodatek u mnie jak i w innych szkołach przy kładaniu planów lekcji, wsadza się tą religię gdzieś w środek, żeby księżom pasowało i te dzieci które nie chodza na religię muszą siedziec na korytarzulub w czytelni i czekac na następne lekcje. Na pierwszej lekcji religii nie mże byc, bo ksiądz musi się wyspac. Na ostatniej też nie bo ma msze do przeprowadzenia. Sorry albo jedna praca albo druga. Mnie się nikt nie pyta czy ja rano nie chcę sobie pospac, albo czy popołudniu nie pracuję w szkole językowej żeby dorobic :/
W podstawówce chodziłam na religię, w liceum w pierwszej klasie też, ale mieliśmy super katechetkę, która na jednej lekcji rozmawiała o zasadach moralnych, etycznych, przybliżała nam inne religie, a na drugiej lekcji czytaliśmy biblię, analizowaliśmy ją, uczyliśmy się jej. Było super. Do dziś to wspominam z uśmiechem na twarzy. W drugiej klasie przyszedł katecheta, młody człowiek jakoś zaraz po studiach.Na pierwszej lekcji stwierdził, że będzie sparwdzał zeszyty, będą kartkówki i sparwdziany. I to spowodowało, że podziękowałam za naukę religii w szkole, a że został do końca mojej tam nauki, więc do końca już na religię nie chodziłam.
W artykule do którego podałam linka, mówi się, że przecież w kraju gdzie jest 90% katolików religia musi byc w szkole. Ja uważam, że nie musi, ale może. OK niech sobie będzie, ale wprowadzana z głową, nauczana przez ludzi odpowiednich. jest ogromny nacisk na nauczycieli, muszą byc naprawdę dobrze wykształceni, a księża?? Przeciez oni nie mają wykształcenia pedagogicznego:/ Poza tym musi byc wybór, musi byc coś w zamian, ponieważ młodzi ludzie są ciekawi świata, a zostawienie ich samym sobie to najgrosza rzecz jaką można im zrobic :/
Tak mnie naszło pod wieczór. Wiem, że dzienniki są dla każdego i można sobie w nich pisac wszystko, ale... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (10)
Kto chce ... na religie bedzie chodzil ... i do kosciola ....
Ksieza powinni byc traktowani na rowni z innymi nauczycielami, a najwazniejszy powinien byc interes uczniow, czyli religia na pierwszej lub ostatniej lekcji. Dziwie sie, ze tak nie jest. Brak zajec z etyki dla pozostalych to dla mnie pewien rodzaj dyskriminacji
Z drugiej strony mamy w szkole świetnego katechetę i żal byłoby się z nim rozstawać - facet jest mądrym nauczycielem i dobrze się z nim pracuje.