OOO matko, ale dziś mi się ciężko do pracy wróciło :/ Po trech lekcjach byłam wykończona, gardło mi wyschło na wiór, kiszki marsza grały, a przez dzielenie klas pierwszych na grupy, nawet nie miałam kiedy zjeśc :/ Z dziewczynami latałyśmy, poprawiałyśmy, liczyłysmy a i tak jeszcze ful roboty zostało. Na szczęście najgorsze czyli podzielenie dzieciaków ta żeby miały i ang i niem w odpowiedniej ilości przejęły dziewczyny bardziej doświadczone, ja mogłam się po 8 godzinach zawinąc do domu :)
Chyba mój organizm się odzwyczaił kompletnie od tego chaosu szkolnego ;) Teraz muszę się znowu przestawic. Głos musi mi się przyzwyczaic do mówienia, pęcherz do wstrzymywania ;) a kiszki do małej ilości jedzenia i to wrzuconej na szybko, w pośpiechu :/
A na dziennikach widzę, że się wiele dzieje :D niby pół dnia a tyle się już wydarzyło :D Pozdrawiam wszystkich :*
Tak mnie naszło pod wieczór. Wiem, że dzienniki są dla każdego i można sobie w nich pisac wszystko, ale... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (6)