Siedzę sobie, światła pogaszone, za oknem zmierzch, kawa w kubku paruje, słuchawki na uszach i tak sobie słucham prezentu imieninowego od mojego K - Adele "21". Nie jest to muzyka, którą towarzyszy mi na codzień, ale jej kawałki bardzo mi się podobają. A że K uważnym słuchaczem jest to wiedział co mi kupic ;) (znaczy się słucha co mówię tylko czasami udaje że nie :P)
I tak oto mija mój przedłużony weekend. Od czwartku byłam na L4, zatoki dały o sobie znac odmawiając posłuszeństwa:/ Z drugiej strony to dobrze, bo jakoś tak po powrocie z urlopu miałam kiepski nastrój jeśli chodzi o pracę i powrót do niej. A tak te dodatkowe dwa dni mam nadzieję, że się przydały i pomogły co nieco poukładac mi w głowie. Pożyjemy zobaczymy.
Tak więc koniec roku zaliczyłam choróbskiem i jego początek też :) To się nazywa wyczucie czasu :D:D
Pozdrawiam o zmierzchu :)
Tak mnie naszło pod wieczór. Wiem, że dzienniki są dla każdego i można sobie w nich pisac wszystko, ale... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (10)
pozdrawiam Keth;)
pozdrawiam Keth;)