Tyle czasu mnie nie było na wortalu, że aż nie wiem od czego mam zacząć pisać. W sumie zawsze pisze to, co w danej chwili mi do głowy przychodzi. A więc... przez te kilka m-cy co mnie nie było moje życie zdążyło się cztery razy skąplikować, poodkręcać, zawirować... no dopiero teraz wychodimy na prostą. Chwilami zazdroszczę ludziom, którzy wiodą spokojny byt, ale tylko chwilami, trochę szaleństwa, adrenaliny, takiej niepewności co przyniesie jutro, to jest życie dla mnie. Nie siedzę już z dziećmi w domu, w końcu są jeszcze przedszkola, a trochę egoizmu jest potrzebne każdej kobiecie, znalazłam pracę.
I wszystko byłoby w sumie w porządku, gdyby nie ta straszna drożyzna wokoło nas. Gdy idę po zakupy, aż boję się usłyszeć ile z portfela mi ubędzie. To jest nie do pojęcia z czym musimy się zmagać by godnie żyć. Co raz częściej świdruje mi w głowie pomysł wyjazdu z całą rodzinką do Anglii, ale czy życie tam jest inne, i czy lepsze. Nigdy się nie przekonam jak nie spróbuję, ale mam cykora. W końcu nie jechałabym sama, ale z mężem z dziećmi, a wiadomo dzieciom życia nie można układać metodą prób i błędów. Zostaje mi dalsze myślenie i analizowanie co lepsze, co nas czeka itd.
A może któraś z Was ma jakieś doświadczenia związane z emigracją z kraju, ale nie w celach zarobkowych, tylko tak na stałe, aby zacząć nowe życie. Doświadczenia Nor znamy z dzienników i art. ale może ktoś inny jest w stanie napisać coś od siebie.
Nic Kochani, ja uciekam do dzieciaków, bo za kilka godzin do pracy a muszę z nimi trochę pobyć tak na prawdę i ciałem i duchem, już szykują jakąś zabawę, żeby mamę wymęczyć. Pa patki...
Tyle czasu mnie nie było na wortalu, że aż nie wiem od czego mam zacząć pisać. W sumie zawsze pisze to, co w... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)