pozostając w temacie ogólnoludzkim.
każdy z nas miał tak, ze zaufał, niewinnie, jak małe dziecko matce. i w życiu każdego z nas przyszedł taki moment, że poczuł smak rozczarowania. im bliższa osoba, od której był cios tym bardziej bolesne doznanie. i niestety zdarzyło się to nie raz, nie dwa. choćby nie wiem jak byśmy się zapierali i nie wiem jak byli ostrożni, gwarancji żadnej na zaufanie nie ma. kiedyś myślałam, że raz stracone zaufanie nigdy nie może być odzyskane, no bo przecież to już nie to samo! jakaś mała część mnie w dalszym ciągu się z tym zgadza. dotyczy to szczególnie osób nam dalszych, kolegów, znajomych. no bo po co się starać dla kogoś tam zwykłego?
inaczej sprawa się ma, gdy do akcji wkraczają uczucia. tu nieraz dajemy się wplątać w tzw. 'drugie szanse' czy odbudowywanie zaufania. może i każdy zasługuje na drugą szansę. tylko zastanawia mnie jedno. dając komuś, kto zawiódł kredyt zaufania nie bierzemy pod uwagę, że ta osoba najpierw powinna sama w sobie je <to zaufanie> stworzyć na nowo! a to wymaga czasu, cierpliwości i wsparcia. punktem wyjścia jest tu ufanie samemu sobie. niby banalna podstawa, ale jak nie działa to nic z tego! a wyjdzie szybciorem.
komuś można wybaczyć jego poślizgi. nie ma sprawy, czasami sama robię to jak automat, żeby jak najszybciej wyprzeć zło. zapomnieć. z nadzieją, że przyjdzie taki czas, gdzie przeszłość będzie wspomnieniem, na tyle odległym i niewyraźnym, że będę potrafiła dostrzec w niej tylko to co dobre. i nie powiem, czasami tak właśnie jest. że, to co złe przestaje uwierać. jednakowoż z rzadka. najczęściej występuje kumulacja, czara goryczy się wylewa i wszystko płynie... wszystkie gorzkie żale duszy. pięknie, jeśli ludzie potrafią się i z tym uporać, na prawdę pięknie! bo wierzę, że takie opcje w akcjach też mają miejsce, choć przyznam szczerze, że nie znam.
po każdej takiej kosie w plecy ufamy ostrożniej. bojaźliwiej. jeśli w ogóle. raczej wszystko staramy się sprowadzać do zasady 'poradzę sobie sam'. to takie popularne i wręcz modne. niebawem wokół będą sami herosi, cyborgi. samowystarczalni, niezniszczalni.
o zaufaniu się nie myśli, nie mówi... unika się. uf uf.
znajdując demota ze zdjęcia kiedyś, dość dawno temu uświadomiłam sobie, że mam wokół siebie przynajmniej jedną osobę, przed którą stanęłabym pewnie jak ta dziewczyna z fotografii... cieplej się zrobiło. tym razem ciepełkiem powiało w tym zakątku siermiężnych mrozów...
:)
wybraź sobie, że dostałam tą pracę. w tym radio! buahahaha im mniej się do czegoś przykładasz,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze