rzecz w tym że raczej podejmuje się temat świetlanej przyszłości. szczególnie jeśli chodzi o związki. plany <o fak jak ja często używam tego słowa> wizje <brzmi już lepiej> jakieś takie tam, o ja mało o tym wiem. w moim skomplikowanym przypadku istnieje coś takiego jak świetlana za - przeszłość. spotykam się z zaprzeszłym mężem on ciągle snuje te dyrdymały - no przepraszam ale jak inaczej nazwać to co slyszałam 500 razy?? bajka albo bujda. nie wiele ma pokrycie <żeby nie powiedzieć nic> opowiadania o wspaniałym życiu też wiele razy słyszałam. dobre to było na tamten czas-romantycznych początków. zresztą pomarzyć dobra rzecz. ale żyć marzeniami?? nierealne. kiedyś jak każdy/a marzyłam o księciu i bogactwie. dziś życie zweryfikowało marzenia. na moje własne szczęście! i choć mówią, że pieniądze szczęścia nie dają to jednak pomagają. tylko wszystkiego proszę zażywać z umiarem.
dziś nie liczę kasy, mam ten komfort. choć on może raczej zależy od stanu umysłu, bo w portfelu dzięgów maluśko. ale sie żyje. nie tak bogato jak z mężem. ale nie chce tego zmieniać. nie imponuje mnie jego gadanie o wyimaginowanych planach....choć nie mam swojego. niech mu będzie tak idealnie jak sobie tam chce. a ja chce ze smakiem! i uśmiechem i nie z nim.
wybraź sobie, że dostałam tą pracę. w tym radio! buahahaha im mniej się do czegoś przykładasz,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze