"Każdy ma swoją kobiete w dziale" rzucił prezesio do mężczyzn firmowych. oczywiście składanie życzeń i podarków zaczęło się ode mnie :) no w końcu jestem w zarządzie ;P wybrane przez samą siebie raffaello było słodkie. no i jeszcze dwa jajeczka - zwiastun wiosny według jednego z załogi. życzenia od kolegów takie jakieś niezręczne i z pochyloną głową. "gdzie ci mężczyźni?" pytały samotne kobiety na papierosie. powoli przestaje się dziwić że przy nich akurat ich nie ma! nie prezentują sobą nic nadzwyczjanego, nic co jakikolwiekfacet mógłby się zachłysnąć choć na moment. za to wymagania i chęci profitowo-zyskowe są że tak powiem "Ho Ho Ula la ". zachłanność. ale tak na wszystko. zazdrośc. ale taka o wszystko.
po południu przyjechał kosz z tulipanami od jednego z kontrahentów. ma gieniu gest. no ładnie.
w odwecie za słodycze kobiety podziękowały mężczyznom pracowniczym pysznymi ciastkami od kryszenia. mniami. atmosfera w pracy była pozytywna do końca pracowniczego popołudnia.
niespodziewane życzenia zostały na wieczór. syn prezesa się wykazał życząc mi spełnienia marzeń i samych przystojnych gentelmenów u stóp. :) i chyba nawet mogłabym się z nim spotkać jakoś gdzieś przy braku okazji. mimo że głos mają z ojcem identyko. podrażnia mnie to przez pięć dni w tygodniu i na weekend już mi nie starcza sił.
życzyły mi również kobiety. trafnie.
nie pożyczył mi zagraniczny. on zawsze wsytawia mnie na próbę... zwątpienia. a później pisze, że co myślałaś że nie pamiętam?! pamiętam pamiętam...
przypomniało mi się jak jeszcze w liceum chłopcy obdarowywali nas kwiatkami w dniu kobiet spóźniając się znacząco na lekcje - wiedząc że i tak będzie im to wybaczone. był angielski - ostatnia lekcja - potężna grupa ponad 20 kobiet siedziała. z milmaszkiem wyprawiałyśmy cuda wianki na ostatniej ławce przy drzwiach. i po kwadransie wchodzą panowie. paru ich było tylko więc mieli co robić. a ten co to teraz zagraniczny miał tylko jedno kwiecie - i to dla mnie, taki romantyzm po czasie, bo wtedy pewna byłam jego lenistwa i nieśmiałości... kożelanka się zmyła na widok kolegi oczywiście. później na dni kobiet były eklerki, spacery... bardzo subtelne docenienie kobiet - nie wszytskich zreszta, tylko tych, które zasłużyły się... i zgoda z tym!
i choć ściski w żołądku jakoś ustąpiły to chyba po 10 latach nie jest nic dziwnego :P
to sen na pogodne dni...
wybraź sobie, że dostałam tą pracę. w tym radio! buahahaha im mniej się do czegoś przykładasz,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (3)
10 lat wystarczy, by motyle odeszły. dwa dni też.