maruda.
wzięło nas na dobre. i na złe.
narzekanie dookoła.
obserwowałam dzisiaj deszcz zza kawiarenkowej szyby. ładnie, z gracją i cierpliwością. lubie no lubie to.
rozmawiałam dzisiaj o życiu powoli. że trzeba wziąć życie w swoje ręce, dawać z siebie więcej. mieć jasne sytuacje i komunikować się bezpośrednio. a nie przez gadaki i sztuczne respiratory dostarczające tlen. na długo tak się nie da. ja mam w sobie gdzieś tą swoją cierpliwą cierpliwość, którą wytrenowałam. trzymam się jej twierdząc że niegdzie mi się nie śpieszy, że mam przed sobą jeszcze sporo czasu. na układanie sobie życia rzecz jasna. przecież nie można pośpiesznie, ekspresowo. moje życie moja sprawa, tak? mój porządek albo rozpierdol. coś z czym wiem jak się obchodzić. chyba inwestuje długoterminowo. a w takim przypadku wiadomo, że na efekty się trochę czeka. takie inwestowanie jest właściwe, bo nie męczące. stopniowo uwalniasz energię, po czym robisz wdech i rollujesz do góry. masz czas na małe zmiany. na poprawę strategii, na odpoczynek. możesz modyfikować w każdym momencie. pozamiatane musi być.
chyba za radą przygotuję się do poważniejszych rozmów. chociaż piszę to bez przekonania. na razie to plan długoterminowy...wolę poczekać na lepsze wiatry. mam plan. wykonam go sama. osobiście. w końcu trzeba inwestować z głową!
z wiosną w przyszłość.
trzymajcie kciuki i życzcie powodzenia.
ps. będziemy w kontakcie :)
wybraź sobie, że dostałam tą pracę. w tym radio! buahahaha im mniej się do czegoś przykładasz,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (3)