witam Luty!
przyszedł luty włóż ciepłe (zimowe) buty! ha ha ha
nie pora na kręcenie się w karuzeli, choć nucę. sama do siebie. nie przyznaje się, bo sama nie lubię jak ktoś mi nuci... nieznucę, nieznoszę!
przymierzałam się do układania wpisu już wczoraj. ale zagadywał mnie kolega norge.
'czy dla dwóch różnych planet jest przewidziane spotkanie?'
nie wnikam.
zadaje pytanie. odpowiadam. pytam. odpowiada on. igram. nie flirtuje, raczej filtruje te informacje. przecież brata wydaje za żonę. dobrze wie, że chcąc mieć partnerkę kontakt musi być już teraz. dobrze wie, że jestem mu to winna. dobrze wie, też to, że jest to zaledwie pukanie do furtki i, że wszystko jeszcze może się zmienić. ale, na wiosnę lepiej mieć tajemniczy ogród otwarty albo przynajmniej oswojony.
pouczam. stanowczo. martwię się i szydzę. jednocześnie. opowiada, zasłuchuję się i nie zapamiętuję zbyt wiele. wiem, że on wie, chociaż wiedzy w tym wszystkim tak niewiele.
debatuje publicznie o przyjaźni i znajduję jej źródło właśnie w koledze. choć to już nie te czasy 'co powie Miki' o nie, nie... to jakieś 15 lat później. i tęsknię... mam tak, raz na jakiś czas. robię te głośne 'Oh' bezpośrednio dla niego. a jego reakcją jest przewidywany przeze mnie brak reakcji.
sam z siebie opowiada o mamie, ojcu, bracie i s. oh, jakie to jest bezcenne. to ten czas. czas pracy na nami, nad poznaniem.
o zaufaniu chciałam wspomnieć. ale może next time.
wybraź sobie, że dostałam tą pracę. w tym radio! buahahaha im mniej się do czegoś przykładasz,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (1)