ale ale umowa umowa
rzucone o 15,20 nawet całkiem przyjemne "to co widzimy się jutro?" od szefa w moją stronę tłumacze sobie jako przedłużenie umowy... umowa ustna i to przy świadku jakimś chyba nawet Idealnym. zadziałał z zaskoczenia, faktem jest też to że jakoś pracowałam bez myślenia o tym... teraz pewnie będę miała pracę, ale nie będę miała umowy do wypłaty czyli do końca miesiąca... nie obawiam się tego, że mi nie zapłaci. o to mogę być spokojna.
dziwi mnie tylko, jak można iść tak bezstresowo do pracy, i zapomnieć o fakcie kończącej się umowie, w momencie wysokiej stopy bezrobocia.... no ale coś chyba przesilenie trzyma mnie silnie, usilnie.
wczoraj palnełam do Łajzy <mojej kożelanki z pracy> "najfajniejsze 8godzin my spędzamy w pracy..." oczywiście chodziło że 8 godzin zamiast w pracy możnaby spędzić jakoś przyjemniej...
respirator ledwo dycha, chyba przydała by się jakaś transplantacja! szczególnie energii...
no więc idę do pracy, na którą nie mam papiórka... eh
wybraź sobie, że dostałam tą pracę. w tym radio! buahahaha im mniej się do czegoś przykładasz,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze