ja to chyba jestem terminalnie chora, z potencjalną opcją na wyleczenie... zobaczymy jak mi pójdzie jutro... bo wysłałam zaraz po ósmej cefałkę i elemkę do tej kolejnej, tym razem globalnej-firmy. przełknęli haczyk. zaprosili. najlepiej to by chcieli na już ze mną rozmawiać. standardowo 'no way'. i jeszcze częstsze 'jutro' zapytałam się też czy przypadkiem, gdyby mi się zmieniło, to mogę dzwonić na wyświetlający się numer. . . siedzę, grzeję stopy... popijam herbą. myśląc, że skoro ju czytaj więcej »
piękne święto, z tego Dnia Języka Ojczystego. chociaż wcale nie skłoni mnie to do stosowania się do zasad gramatyki i pisania z dużych liter. w końcu to moja sprawa! ważne, żeby było poprawnie. energii mi nie brakowało dzisiaj. gadałam z przejęciem, uczyłam się pilnie. gotowałam smacznie. pisałam sporo. rozmawiałam przez telefon z kolegą zamarwiającym się. więc wszystko jakby w porządku. napisałam nawet uroczy list motywacyjny dlaczego chciałabym być biurwą po raz kolejny... podkreśla czytaj więcej »
a właściwie mały przegląd. prześledziłam blogi poza wortalowe... czytałam tego 'piecyka' swego czasu parę razy. no bo poczytny jest, liczą się z nim, bo on raczej nie koniecznie. poznawałam, czytałam, omawiałam. ale nie bierze mnie to. jest w tym jakiś wulgaryzm, po którym czuję się gorzej. to nie jest zadanie dla dobrego blogera spieprzyć komuś nastrój lub pośrednio dowalić. przy tym 'piecyku' raczej się nie ogrzejesz. ziębi. osobiście uważam, że jest to ten dobry sposób na 'mniej wymagający czytaj więcej »
intuicyjnie wyłączam telefon, pierwszy raz od niepamiętnych czasów. niezawodna stara nokia ma mnie obudzić. tymczasem budzę się sama, nieświadomie wpuszczając zasięg do telefonu. po chwili krótkie 'pi', jako syganał wiadomości. więc otwieram jedno oko. czytam coś w myślach. chyba otwarzałam jakąś standardową wiadomość o tym, że ktoś o numerze xxx próbował się połączyć ... nic z tych rzeczy. jeden delikatny kontakt z rzeczywistością zaowocował brutalnym porażeniem. prąd przebiegł po całej mnie czytaj więcej »
u mnie męczące jak dawniej... chociaż te rozmowy dają siłę jakąś i motywację. więc siedzę i przeglądam finn.no pokazuje, wskazuje, polecam, rozważam... hehe jest tak zabawnie. leżę, układam papiery potrzebne wciąż. a on opowiada o dziewczynach, z którymi przyszło mu mieszkać. cieszę się. na prawdę, jest sympatycznie. chociaż wiem, jak niewiele to znaczy. przede wszystkim dla mnie. na tyle mało, że nawet nie przyszło mi się zastanawiać jak to może być u niego. a niech se będzie lub nie! czytaj więcej »
nie, nie dziś nie będzie politycznie. walentykowo też mnie raczej nie natchnęło, no bo jak?? szłam przez park i widziałam, widziałam, że miłość jest ślepa. . . może to i piękne?? lzawsze to powód do wagarów dla licealistów. dziewczyna szła nieśmiało oddalona o minimum metr. z różą w otrzymaną w prezencie -zapewne od towarzysza- z różą u stóp dyndająco między nogami. uśmiechnęłam się. dalej minęłam ogromnego miśka siedzącego na pokrytej grubą warstwą śniegu ławce, za nim <tym miśki czytaj więcej »
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.