zawiało, nie chłodem i z humorem tym razem. uśmiałam się wczoraj. kolega londyńczyk mnie rozbawił. oh!mówi do mnie 'moja mała blondyneczko' i śmiejemy się w głos. mówię, że czytam. pyta z zainteresowaniem, co czytam. więc odpowiadam nieskomplikowanie 'blondynkę u szamana'. pada kolejne pytanie 'a o czym to?' szukam w głowie najprostszych słów gwoli wyjaśnienia i nie znajduję nic... za to słyszę: 'tylko nie mów że o blondynce u szamana...' i śmiejemy się oboje. po c czytaj więcej »
jednakowoż uwielbiam zimę w tym swoim zakątku zimna i mrozów wszelakich. jest pięknie, pękam z dumy. uśmiecham się. mam wrażenie, że zataczam jakieś koło. wspominam ciepło to co dobre. i tak odległe. nie, nie to żadne wspominko-wypominki po zaprzeszłym mężu. pamięciom sięgam dalej. przebarwiam, koloryzuje, tak, jak to zwykłam robić raz na jakiś czas. nie gdybam na temat niepewnej swojej przyszłości. dostrzegam cierpliwość, przywiązanie. tam, wtedy, w czasie dawnym. sen czytaj więcej »
po wczorajszym dniu świstaka nastał chyba poranek kojota. piękne wykwintne śniadanko z pochłanianiem fejsbukowskich niusów. śniła mi się koleżanka z podstawówki, co to przyjaźniłyśmy się w liceum i na studiach. pierwsze, co mi się zjawiło to, że składa 'sto lat' swojemu Kuzynowi! no qrwa se myśle. i na tym przestałam myśleć. później to myślenie wróciło. przy myciu podłogi w łazience... już nie myślałam o koleżance tylko o tym kuzynie, co to pozwoliłam mu dzielić z sobą życie p czytaj więcej »
pozostając w temacie ogólnoludzkim. każdy z nas miał tak, ze zaufał, niewinnie, jak małe dziecko matce. i w życiu każdego z nas przyszedł taki moment, że poczuł smak rozczarowania. im bliższa osoba, od której był cios tym bardziej bolesne doznanie. i niestety zdarzyło się to nie raz, nie dwa. choćby nie wiem jak byśmy się zapierali i nie wiem jak byli ostrożni, gwarancji żadnej na zaufanie nie ma. kiedyś myślałam, że raz stracone zaufanie nigdy nie może być odzyskane, no bo przecież t czytaj więcej »
witam Luty! przyszedł luty włóż ciepłe (zimowe) buty! ha ha ha nie pora na kręcenie się w karuzeli, choć nucę. sama do siebie. nie przyznaje się, bo sama nie lubię jak ktoś mi nuci... nieznucę, nieznoszę! przymierzałam się do układania wpisu już wczoraj. ale zagadywał mnie kolega norge. 'czy dla dwóch różnych planet jest przewidziane spotkanie?' nie wnikam. zadaje pytanie. odpowiadam. pytam. odpowiada on. igram. nie flirtuje, raczej filtruje czytaj więcej »
za moim oknem zimno raczej... słońce choć świeci pięknie to oszukuje. pięknie. spacerowałam wczoraj opatulona jak trzeba. uwielbiam to. te wszystkie szaliki, czapki, rękawiczki, golfy i skarpetki... dziś już tylko cisza i spokój po wczorajszej szalonej imprezie. wyznaczyłam swoją deathline. królowałam przez cały rejs. król był. był przezabawny jak zawsze! w progu minęłam się niezauważalnie zapewne z tą żoną tego jej męża, no tego, co to moralnie stoi marnie. oh! kwestią czasu jest to, czytaj więcej »
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.