Dziekuje za odpowiedzi i porady.Moj maz ma te okropna wade,ze byl,jest i z pewnoscia bedzie,egoista.Dawalam sobie z tym rade,ale w sprawach seksualnych nie.Nadal spotykam sie z moim"kochankiem" i jest mi coraz ciezej,gdyz zaczynam zdawac sobie sprawe,ze darze go uczuciem.Moj maz pracuje,dba o swoje hobby i od czasu do czasu idzie ze mna na kawe,kolacje w lokalu,czy tez organizuje wycieczki rowerowe.W lozku kladzie sie obok mnie i gaszac swiatlo mowi dobranoc.Czasami przytulam sie do niego i glaszcze go,aby po chwili uslyszec jego miarowy oddech.Wracam wiec na swoja polowke i zastanawiam sie dlaczego jeszcze jestesmy razem?Mysle,ze tu tez odgrywa pewna role moj egoizm lub tez wygodnictwo.Moj maz to czlowiek sprawdzony,ktory daje mi bezpieczenstwo.Jest bardzo lubiany i szanowany przez moja rodzine.Przede wszystkim moich Rodzicow.Jesli bym odeszla,co mam wszystkim powiedziec?Poza tym zamienilabym go tylko na mojego kochanka,ktory ma podobny charakter do mojego meza,ale on nie zostawi swojej zony i ja to respektuje.Dziekuje Ci "hanko57" za cieple slowa.
"Rosolzcurry".Witaj.Dziekuje i Tobie za slowa,ktore ja juz wielokrotnie analizowalam.Mysle tu o zamianie rol.Sadze,ze przede wszystkim dazylabym do zaspokojenia potrzeb mojego meza i wlasnych.Jest przeciez wiele mozliwosci uprawiania seksu.Nawet,gdy jest sie sparalizowanym.W kazdych sytuacjach zyciowych dotyczacych malzenskich relacji,trzeba checi dwojga.Inaczej nic z tego nie wyjdzie.Moj maz jest przekonany,ze skoro jestem Polka i wywodze sie nie tylko z katolickiego kraju,ale i takiej rodziny,nie stac mnie na zdrade.O ironio losu.Moze to i zabawne,ale zawsze tak mowil i gdy czasami mowilam,ze powinien sie liczyc z tym,ze kiedys zapragne seksu i go zdradze,odpowiadal,ze nie potrafie tego zrobic.Jakze sie mylil.Moj romans trwa,jak dlugo jeszcze nie wiem.Kiedys i mojemu kochankowi sie znudze.Moze i bedzie mi ciezko.Ryzykuje.
Witam.Jestem mezatka od 17 lat.Moj maz to bardzo dobry czlowiek.Nie pije(nigdy nie widzialam go pijanego),nie pali kocha mnie i szanuje.Ma swoje wady,ale kto ich nie ma?Ja jestem takze kobieta z wadami.Oboje je akceptujemy.Zarowno moj maz,jak i ja mamy za soba nieudane malzenstwa.Nie mamy dzieci wspolnych.maz ma dwoje doroslych z pierwszego malzenstwa,ja nie mam dzieci wogole.Gdy skonczylam 40 lat skonczylo sie takze moje pozycie seksualne.Moj maz stal sie impotentem.Kilka razy namowilam go na wizyty lekarskie,ktore niewiele mu pomogly.Leki dzialaly ubocznie i nie spelnialy oczekiwan.Moj maz zrezygnowal i nie chcial juz slyszec o leczeniu.Prosilam go o inny rodzaj seksu,ale on to uwazal za ponizej poziomu.Zylam wiec przez 9 lat w celibacie.Pracowalam bardzo duzo,robilam kariere,ale nie spelnialam sie,jako kobieta.Dodam,ze zawsze dbalam o swoj wyglad,figure.Bylam i chyba jestem dobra zona.Przed kilku miesiacami nawiazalam romans.Poznalam wspanialego mezczyzne,z ktorym odkrylam seks na nowo.Spotykamy sie przynajmniej raz w tygodniu.Czesto idziemy razem na kawe,do kina.W tygodniu codziennie ze soba rozmawiamy przez telefon.On takze jest zonaty,nie ma swoich dzieci.Umowilismy sie,ze nie rozbijamy naszych malzenstw.Po tylu latach znow czuje sie kobieta,ale....Czy ja mam prawo do tego?
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.