dziękuję serdecznie.... a Dominik jest teraz wspaniałym lekarzem z prawdziwego powołania i ma własnego synka, którego również nazwał Michałek; pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
~UrsulaMamo Michalka, przezylas (nadal przezywasz) wielka rozpacz i smutek z powodu choroby i odejscia Michalka, ale rowniez wielka radosc , bo los obdarowal Cie naprawde WSPANIALYM SYNEM, z ktorym przezylas szczesliwe lata. Bylo to wyjatkowo inteligentne, wrazliwe dziecko, o pieknej duszy. Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze pociechy z Coreczki. Ciesze sie, ze sa na swiecie tacy dobrzy ludzie jak Dominik...zycze Mu wytrwalosci, aby nie zrezygnowal z pracy w hospicjum, gdzie tyle dobrego moze zrobic dla innych...nie kazdy tak potrafi.
każdy dzień to zmaganie się ze śmiercią dziecka... a Dominik, który jest teraz lekarzem pediatrą i pracuje w szpitalu na oddziale hematologii i onkologii dziecięcej napisał mi kiedyś list, a w nim takie oto słowa:
"Analizowanie przyczyn udręki mija się z celem. Odwrotu nie ma. Żadne zaklęcia ani szukanie winnych nie zmieni tego, co się stało. Zawsze, kiedy jest ci ciężko, skoncentruj się na drobnych przyjemniościach dnia dzisiejszego. Daj sobie czas na wyleczenie ran. Napełnij się ciszą."
A ja, cóż, stosuję się do jego zaleceń, bo to bardzo mądry i wartościowy człowiek.
~maxczytałem to w pracy ale na 6 razy chyba, nie mogłem bo bałem sie ze ktos zobaczy jak płacze, a myslałem ze jestem twardy. Potworne. Jest recepta zeby jakos zyc po czyms takim?
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.